Stefan Kosiewski do Czesława Buczkowskiego: IPN, zbrodnie
na Narodzie Polskim. Sdílet Kazimierz Switoń i Stefan Kosiewski przed
IPN … Liczba
oglądających
Kazimierz Switoń i Stefan Kosiewski przed
IPN Oddział w Katowicach.
Szanowny Panie,
zaczyna Pan akcję namawiania Polaków do
tego, żeby zawiadamiali IPN o zbrodniach na Narodzie Polskim, a czy to nie jest
ustawowy obowiązek IPN - Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu,
żeby systematycznie i planowo prowadzić badania zbrodni przeciwko Narodowi
Polskiemu a w ramach tych badań naukowych obowiazkowo zwracać się w telewizji
państwowej z apelami do pozostałych jeszcze przy życiu świadków, po czym kończyć
te badania procesami przeciwko zbrodniarzom?
Czy też ma już tak na zawsze w Polsce być
nienormalnie i upokarzająco dla Narodu Polskiego, żeby Polacy wnioskowali do
rządu RP o to, żeby rząd chciał rządzic w interesie Narodu Polskiego a IPN, żeby
chciał działać zgodnie z ustawą, ktora go powołała do życia?
Dyrektor Oddzialu IPN w Katowicach, pan dr
Andrzej Drogoń zwrócił się do mnie pismem
z 20.02.2008 r. o zgodę na umieszczenie mojego nazwiska w Katalogu osób
prześladowanych przez złoczyńców z żydokomunistycznych tajnych służb; katalog
ten nie posiada nazwy, a określony został we wspomnianym piśmie przy
pomocy 52 słów, bo żydokomunistyczni złoczyńcy rozprawiający się z
żydokomuną nie mają nawet ochoty nazwać Zła po imieniu.
Listem poleconym nr.: 135445100 wysłanym
28.03.2008 r. z Tomaszowa Mazowieckiego otrzymał
IPN w Katowicach moją zgodę i po upływie 3 lat nie wywiązał się
ze swojego ustawowego obowiązku.
Jestem daleki od zamiaru zemsty, czy
wyrządzania komukolwiek najmniejszych nawet przykrości, pragnę tylko rzeczowo
stwierdzić, że pan dr Andrzej
Drogoń jest dla mnie już od trzech lat bezrobotny tak samo jak
cały ten IPN.
Lech Wałęsa ma swoje powody, żeby
oczekiwać rozwiązania tej instytucji, ale czy on nie widział albo i nie
wiedział, co i przez kogo jest robione w Polsce po Magdalence i tzw. okrągłym
stole?
Mój nieżyjący już niestety ojciec
Władysław był przez kilka lat na robotach przymusowych w Prusach, a prezesi
Fundacji Polsko-Niemieckiej, osobnicy żydowskiego pochodzenia: Sułek i Parys wypłacili sobie bezprawnie
premie z funduszy, który były przeznaczone przez rząd RFN na odszkodowania dla
takich ludzi jak mój ojciec; prokuratura wszczynała w obu przypadkach śledztwo z
urzędu. Czy słyszał Pan może o tym, żeby jeden, czy drugi żydokomunistyczny
złoczyńca oddał już ukradzione państwu polskiemu pieniądze?
10.05.2006 r. zwróciłem się natomiast z pismem do Prezesa
IPN pana prof. dra hab.
Janusza Kurtykiz uprzejmą prośbą o pomoc w ustaleniu, za co
i przez kogo został skazany w 1945 r. mój ojciec Władysław Kosiewski, syn Jana i
Franciszki z Kordków, ur. 6 października 1926 r., zam. w 1945 r. w Pełtach,
gmina Myszyniec?
Po upływie 5 lat nie dostałem odpowiedzi w
tej sprawie, nie poznałem nazwisk żydokomunistycznych złoczyńców, którzy po
zwolnieniu 19-letniego chłopca z przymusowych robót w Prusach , wsadzili go
więzienia w Polsce za to tylko, że był Polakiem i posiadał dobra materialne,
która można było mu ukraść.
7.04.2005 r. Stefan
Kosiewski nie zastał w IPN Oddział w Katowicach ani jednej osoby poszkodowanej w
myśl Ustawy o IPN - tak jak i 5.01.2005 r., kiedy pierwszy raz
oglądał w IPN zebrane na niego teczki - nie było ani jednej poszkodowanej
osoby, a tylko kilku tych samych, zatrudnionych w IPN urzędników.
Zaś
pani Jolanta NOWAK,
która przedstawiła się jako Naczelnik Oddziałowego Biura Udostępniania Tego,
czego Panu Stefanowi Kosiewskiemu nie chcą udostępnić, była taka dobra, miła i
opanowana, że zaprosiła nawet do towarzystwa pana Stanisława SZTURO, który
wyróżniał się identyfikatorem na piersi: ID
1009 Służba Ochrony.
Pani Naczelnik Jolanta NOWAK musiała się
chyba wystraszyć, żeby się panu Kosiewskiemu nie stała jakaś krzywda w tym
IPN-ie - tak głośno żądał swojego prawa do prawdy o przeszłości Narodu
Polskiego.
- Bo to jest mój Naród, i moja przeszłość.
Mówił głośno i wyraźnie, a na krześle obok siedział jego siedmioletni
syn, i słuchał.
Członek KOR-u Mirosław Chojecki podburza do protestu przed domem Ikara w rocznicę Stanu Jaruzelskiego 13 grudnia, CHUCPA!
Nasza
Czeladź
żydowska
chucpa, czyli JAJA Z POGRZEBU POLSKI: Członek KOR-u Mirosław Chojecki podburza
Polski Naród przeciwko Członkowi KOR-u Bogdanowi Borusewiczowi, Marszałkowi
Sejmu RP oraz spiskowej praktyce dziejów z Magdalenki, gdzie współpracowncy
KOR-u Lech Wałęsa i Lech Kaczyński dokonali tajnego Podziału Polski na Strefy
Wpływów.
Mirosław Chojecki (1 z prawej) na imprezie w Polskim Ośrodku Kultury we Frankfurcie nad Menem; wino stawiał za swoje i polewał prezes Polnisches Kulturzentrum e.V. Stefan Kosiewski
żydowska chucpa, czyli JAJA Z POGRZEBU POLSKI:
Członek KOR-u Mirosław Chojecki podburza Polski Naród przeciwko Członkowi KOR-u
Bogdanowi Borusewiczowi, Marszałkowi Sejmu RP oraz spiskowej praktyce dziejów z
Magdalenki, gdzie współpracowncy KOR-u Lech Wałęsa i Lech Kaczyński dokonali
tajnego Podziału...
Do końca nigdy nie będziemy wiedzieli, kto stoi za tym zabójstwem -
powiedział dr Antoni Dudek z Instytutu Pamięci Narodowej o mordzie na ks. Jerzym
Popiełuszko. - To nieprawda, że nie ma śledztwa w tej sprawie. Wciąż toczy się
śledztwo - powiedział dr Dudek.
Na jednym z dokumentów Urzędu do Spraw Wyznań widnieje osobista adnotacja Wojciecha Jaruzelskiego „ prof. Adam Łopatka, proszę wzmóc działania wobec ks.Popiełuszki”. Prokurator Andrzej Witkowski, (prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa ks.Jerzego) twierdził, że na podstawie dokumentów można stwierdzić istnienie „zażyłych, codziennych roboczych kontakt
polen-sehen.de —10. Oktober 15:30 Preisverleihung. Es spricht Andrzej Osiak, Generalkonsul der Republik Polen in Hamburg. 2008 wurde erstmals in Bremen ein Wettbewerb um die beste Examensarbeit zum Thema Polen ausgeschrieben. Die Auszeichnung dient der F örderung des wissenschaftlichen Nachwuchses und der Beschäftigung mit Polen und deutsch – polnischen Themen
15.45 | Eröffnung der Ausstellung „Unabhängige politische Satire in Polen in den achtziger Jahren“ durch Prof. Dr. Wolfgang Eichwede. Kurzreferat von Prof. Dr. Wolfgang Schlott, Forschungsstelle Osteuropa an der Universität Bremen, zum Thema der Ausstellung
Fr | 10.10. | FSO | Forschungsstelle Osteuropa
Veranstalter: Forschungsstelle Osteuropa an der Universität Bremen, Generalkonsulat der Republik Polen in Hamburg
008 Zapytanie, Stefan Kosiewski do IPN Oddział w Katowicach: Czy dotarła do Państwa przesyłka 135445100 z 28.03.2008?
18 wrzesień 2008 07:01
----- Original Message ----- From: SOWA To: andrzej.arseniuk_(at)_ipn.gov.pl Cc: webmaster_(at)_ipn.gov.pl Sent: Wednesday, September 17, 2008 2:54 PM Subject: Kosiewski Stefan zapytanie: czy dotarla do Panstwa przesylka pocztowa
podczas wmurowania kamienia węgielnego pod kościół Opatrzności Bożej w Warszawie 30 kwietnia 1976 roku Prymas Polski Stefan kardynał Wyszyński postawił na słowa wypowiedziane przez Gamaliela, żyda zaliczanego do faryzeuszy: Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich . Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem (Dz 5, 34-42).
Opatrzność Boża dawała odczuć swoją realną obecność nie tylko faryzeuszom prześladującym młody Kościół i jego Apostołów. - Nie walczcie z Bogiem, upominał ks. Prymas Wyszyński żydokomunistów.
- Odstąpcie od nich. Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi to, czego domagają się, sprawa się rozpadnie, ale jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć (Ns 727).
Do dwulicowych ludzi władzy w PRL-u, którzy oficjalnie nie mieli ochoty słuchać jego słów, ksiądz Prymas Stefan kardynał Wyszyński prawił niezrażony: nasza Konstytucja bardzo wyraźnie o tym mówi, że nie wolno walczyć z Bogiem, prześladować ludzi i przeszkadzać im w wypełnieniu obowiązków religijnych. Tymczasem powstrzymywanie budownictwa sakralnego w Polsce na to mniej więcej wygląda. Uświadamiał ksiądz Prymas peerelowską władzę zauważając pojednawczo: zwycięża rozsądek (...kliknij,
wysyłający 12. 6 2007 roku z Urzędu do Spraw Kombatantów w Warszawie bandycki list z pomówieniami i pogróżkami na prywatny adres Polaka, uznanego emigranta politycznego w Niemczech, uznanego oficjalnie i urzędowo, zgodnie z podpisaną przez Polskę Konwencją Genewską o Uchodźcach z 28. July 1951 roku, to ten sam Witold Sprydowicz, który jako Konsul Generalny RP w Montrealu (Kanada) wziął udział 2 maja 2004 roku we mszy św za Ojczyznę?
Czy Witold Spirydowicz podpisjący się jako Dyrektor Departamentu Orzecznictwa Urzędu do Spraw Kombatantów to ten sam Witold Spirydowicz, który jako I sekretarz Ambasady RP w RFN odpowiedział 29. 9 1997 pismem NR. 39-97-00835 w sprawie dodatkow socjalnych wyplacanych w Niemczech polskim pracobiorcom?
Bo jeśli mamy do czynienia z tą samą osobą, to należy zauważyć, że stwierdzenie dominacji tzw. Korporacji Gieremka w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, dokonane przez Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ubogaciło się o pochodną stwierdzenia na temat systemu stworzonego w Polsce dla hołoty, stwierdzenia dokonanego przez Pana Premiera. Pochodna ta wyraża się wzorem: WS (dowolny osobnik) x M (ministerstwo, urząd centralny) podzielone przez cały obszar Rzeczypospolitej Polskiej w Unii Europejskiej.
Z ubolewaniem przychodzi też zauważyć, że za Hitlera nawet nie było w Niemczech takiej hołoty u władzy, żeby odważyła się ona wysyłać na teren obcych państw, z którymi Niemcy były w stanie wojny, bezczelne listy z pomówieniami i pogróżkami do obywateli, którzy w tych obcych państwach znaleźli schronienie przed hitlerowskimi prześladowaniami, uzyskali polityczny azyl.
- Czy przebywając w Szwecji na emigracji politycznej Willi Brandt dostał kiedy taki list z pogróżkami od Gestapo, jaki do mnie odwaśył się przysłać żydokomunista Witold Spirydonowicz?
Szanowny Panie premierze Kaczyński,
żydokomunizm jest paskudną chorobą społeczną, zboczeniem o takim samym podłożu jak pedofilia, bo wciskanym dzieciom do głów od najmniejszego. Kultura prawdziwie europejska używa prawa do zwalczania objawów tej choroby, dziennikarstwo natomiast sięga do korzenia. Dziennikarz żyje z zadawania pytań:
- Czy Witold Spirydowicz zatrudniony za Dyrektora w Urzędzie do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych jest uprawniony do tego, żeby ustalać dla dziennikarzy polskich żyjących na stałe poza granicami RP granice wolności słowa? Czy jest on może jakiś tajny cenzor generalny IV RP zaTRUDNIONY OFICJALNIE JAKO dyrektor dla Osób Represjonowanych? Czy może tylko wykorzystuje zasiadanie na urzędzie do stosowania represji wobec wolnego obywatela, który wolność znalazł w innym kraju, bo w jego Ojczyźnie rozpanoszyła się niemiłosiernie żydokomuna, nie przymierzając jak AIDS u Murzynów?
- A co on pisze o rasach i znieważaniu na służbie? Czy żydokomunista może znieważać na służbie obywatela i dzielić ludzi na rasy? Do jakiej rasy zalicza samą siebie? Czy może do rasy panów? A do jakiej rasy zalicza obywatela? Niedorzeczność zarzutów sformułowanych w inkryminowanym tekście oraz bezwstydna gołosłowność pomówień kwalifikują autora pomówień na margines.
Oświadczam, że z w żadnym stopniu nie mam nic wspólnego z absurdalnymi pomówieniami dokonanymi przez W. Spirydowicza, a zaświadcza to moje pochodzenie i cała moja droga życiowa, a nie tylko jedno zaświadczenie z IPN, które mam, ale oświadczam też, że nigdy w życiu żaden ubek jeszcze mnie nie znieważył. Do dzisiaj.
Przykro mi, że nie potwierdziły się zapewnienia Ministra Janusza Krupskiego, zawarte w jego liście do mnie z 17.5.2007, że żaden z podległych mu urzędników nie jest nastawiony stronniczo wobec Polaków prowadzących w PRL działalność opozycyjną.
Wnoszę o przekazanie sprawy Witolda Spirydowicza do zbadania przez odpowiednie służby Rzeczypospolitej. Zwolnienie Witolda Spirydowicza z pracy w Urzędzie do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych będzie odpowiedzią na wezwania środowisk niepodległościowych do oczyszczenie Urzędu do spraw Kombatantów ze stronniczych osób.
Departament Orzecznictwa Urzędu ds. K0mbatantów i Osób Represjonowanych nie jest przecież ustanowiony w Polsce po to, żeby zastraszać wolnych obywateli poza prawnymi i geograficznymi granicami działania tego urzędu. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Tak mówi Konstytucja RP z dnia 2 kwietnia 1997 r. w art. 1 i 2.
Nowy Dyrektor Departamentu Orzecznictwa, którego nominacji niezwłocznie oczekuję, otrzyma ode mnie wniosek o zaliczenie okresu prześladowania mojej osoby w PRL-u ze względów politycznych, razem z uprzejmą prośbą o zaliczenie odcierpianych lat do okresów uwzględnianych przy ustalaniu prawa do emerytury i renty i przy obliczaniu ich wysokości ( DOVII/Ko423/056/49/1/07 Warszawa,28 marca 2007).
jak we wniosku z Sunday, May 20, 2007 11:01 PM Niniejszym składa się wniosek do premiera Jarosława Kaczyńskiego o oczyszczenie Urzędu do spraw Kombatantów ze stronniczych osób. I o ponowne zajęcie się wniesioną przeze mnie sprawą.
dziękuję za Pańskie pismo z 24 maja 2007 roku i zawartą w nim informację, że zakres działania Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu uległ znacznemu rozszerzeniu. Po oficjalnym rozwiązaniu komunistycznej partii PZPR Naród Polski nie doczekał się jeszcze sprawiedliwości, nie zostało nazwane Zło po imieniu; nie zostały uznane za przestępcze ani UB, ani Służba Bezpieczeństwa. ZOMO-wcy, którzy strzelali do górników na kopalniach: Wujek i Manifest
Lipcowy poczytują sobie do dzisiaj te zbrodnie za zwykłe dokonania zawodowe, bo nikt im nie powiedział oficjalnie, że z zawodu czynili Zło. Nikt nie dotknął złoczyńców odebraniem prawa do orderów wciąż uznawanych w IV RP za państwowe i do wysokich emerytur otrzymywanych za to, że mordowali Polaków. Mają prawo do wysokich emerytur, orderów oraz do dobrego samopoczucia także działacze i aktywiści komunistycznej partii PZPR, bo żadna z tzw. partii demokratycznych w Polsce nie przeprowadziła jeszcze weryfikacji pod tym względem swoich członków, a kandydatów na członków nie pyta o haniebną przeszłość w organizacjach k0munistycznych.
Nikt nie wypytuje kandydatów na aktywistów Platformy Obywatelskiej i PiS-u z zakresu odbytych studiów na wyższych szkołach KGB i marksizmu w Moskwie. Nikt nie sporządza w Polsce czarnych list komunistycznych złoczyńców. Dlatego bogacą się oni wciąż bez przeszkód kosztem Narodu Polskiego, jak związany ze służbami specjalnymi PRL Kazimierz Klęk, były bliski współpracownik Wojciecha Jaruzelskiego, a po roku 1989 doradca Andrzeja Olechowskiego, zasiadający we władzach polskiej spółki paliwowej Petrolot, zaopatrującej samoloty w paliwo, której to spółki udziałowcami są PKN Orlen i Polskie Linie Lotnicze LOT. Tak samo jak prezes tej spółki Jan Kujawa, który nie ukrywa swoich bliskich związków z oficerami służb specjalnych PRL.
Komunistyczni złoczyńcy za swoje złe czyny wyróżnieni zostali po Magdalence i tzw. okrągłym stole zaproszeniem przez nowe władze ustanowionej po 1989 roku Rzeczypospolitej do jawnych kradzieży, zawłaszczania majątku Narodu Polskiego. Ukradli to, co chcieli, a nikt im w tym nie przeszkodził, bo Kiszczak, Jaruzelski, Rakowski, Kwaśniewski i Urban zainstalowali w Polsce mechanizmy, które do dzisiaj pilnują interesów żydokomuny, a ofiarze represji ze strony Służby Bezpieczeństwa urzędnik IV Rzeczypospolitej Maksymiuk, zatrudniony w Urzędzie ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, odmawia uznania jej za ofiarę represji, bo ustawa tego nie przewiduje. Urzędnik ma przy tym za sobą rację w postaci tzw. porządku systemowego przepitego na zgodę w Magdalence i przyklepanego przy okrągłym stole przez komunistycznych generałów oraz uznanych przez nich osób za opozycjonistów i koncesjonowanych katolików.
W tej sytuacji oczywiście cieszy, że zachowały się - ujawniane na razie szczątkowo - dokumenty po byłej Służbie Bezpieczeństwa i dzięki nowelizacji ustawy o IPN będzie można sporządzić katalog osób, które nie były oficerami ani współpracownikami Służby Bezpieczeństwa, a były przez Służbę Bezpieczeństwa inwigilowane i w związku z tym IPN przyznał im status osoby pokrzywdzonej.
Dzięki publicznie dostępnemu katalogowi osób pokrzywdzonych przez organa bezpieczeństwa w PRL, każdy ubowiec i każdy członek nomenklatury, która się uwłaszczyła kosztem Narodu Polskiego, będzie mógł sobie sprawdzić, czy petent, który do niego z czymkolwiek przychodzi, stał niegdyś tam, gdzie stało ZOMO, czy też stał tam, gdzie stała Służba Bezpieczeństwa. Czy może należał wtedy do ofiar komunistycznego systemu, a dzisiaj ubiega się jak ja o repatriację do Ojczyzny i o przyznanie mieszkania w Czeladzi przy ul. Szpitalnej 5, w budynku byłego szpitala psychiatrycznego remontowanego z przeznaczeniem na zwykłe mieszkania dla obywateli.
Piszę o tym, bo burmistrzem w Czeladzi jest były aktywista PZPR Marek Mrozowski, od roku członek Platformy Obywatelskiej, który świadomie wywołał zamieszanie wokół swojej osoby i wciągnął w to zamieszanie premiera Jarosława Kaczyńskiego tudzież Sąd Administracyjny, z powodu jakiegoś papierka oddanego celowo o dzień za późno, żeby nie osądzać jego osoby za całokształt bezwstydnych zachowań. Publicznie znaną częścią tych niecnych zachowań jest to, że po rozwiązaniu PZPR majster budowlany w czeladzkim przesiębiorstwie Budohut, komunista Marek Mrozowski chwycił się tak samo jak Barbara Blida z graniczących z Czeladzią Siemianowic za geszefty z ludźmi dorabiającymi się na handlu węglem. Mrozowski założył w pobliżu Torunia sieć swoich własnych, prywatnych punktów sprzedaży węgla, dorobił się na tym handlu majątku, kupił kilka domów, a kiedy kopalnie upadły, bo handlarze nie płacili za węgiel, to przeszedł na państwowy garnuszek, żeby handlować jako burmistrz Czeladzi miejskimi terenami pod stacje benzynowe i supermarkiety, za niebotyczną pensję 120 tys. złotych rocznie w 30 tysięcznym miasteczku, czyli
pół miliona za kadencję. Już trzecią z rzędu, bo miejscowy układ tak został przez Kolegów ułożony, że 6 czerwca 2007 roku o godzinie 10.00 ma odbyć się sesja Rady Miejskiej w Czeladzi, a z porządku obrad wycofany został przez ugrupowania opozycyjne w stosunku do burmistrza Czeladzi Marka Mrozowskiego punkt w sprawie nabycia przez tegoż burmistrza działki przy ul. Rynek w Czeladzi na własną jego korzyść oraz drugi punkt w sprawie zmiany wysokości wynagrodzenia burmistrza. W zamian za to komuniści ukrywający się w Czeladzi razem z Markiem Mrozowskim pod szyldem Platformy Obywatelskiej wycofali z porządku obrad zgłoszony kilka dni wcześniej wniosek o odwołanie Przewodniczącej Rady Miasta Czeladź pani Teresy Kosmala za to tylko, że miała odwagę spotkać się w Urzędzie Miejskim z osobą wyróżnioną przez IPN przyznaniem statusu osoby pokrzywdzonej i przewidywaną do wpisania do specjalnego katalogu osób wyróżnionych prześladowaniem przez SB. Wyjaśniam, że Pani Teresa Kosmala spotkała się ze mną, bo na nic zdało się moje pismo do Dyrektora Generalnego Slaskiego Urzedu Wojewodzkiego z 15.01.2006 i odpowiedź Dyrektora z 15 lutego 2006; każda korespondencja kierowana przeze mnie na adres czeladz@um.czeladz.pl w sprawie repatriacji do Ojczyzny mojej osoby jest przez serwer adresata najzwyczajniej odrzucana jako pospolity spam.
Niniejszym wnoszę o włączenie 6 czerwca 2007 roku do porządku obrad Rady Miasta Czeladź sprawy mojej repatriacji do Ojczyzny. Zgłaszam zaś ten wniosek w piśmie kierowanym do Pana Naczelnika Oddziałowego Biura Lustracyjnego w Katowicach dlatego, że dzięki planowanemu przez Pana Katalogowi Osób Inwigilowanych przez Organa Bezpieczeństwa w PRL, będę mógł poznać nazwiska oraz imiona osób wyróżnionych przez Służbę Bezpieczeństwa zbrodniczą inwigilacją, a dzięki danym osobowych tych osób (imiona rodziców, data i miejsce urodzenia) będę jasno wiedział, kogo zaprosić do Komitetu Organizacyjnego Dekomunizacji w Czeladzi. W miasteczku tym bowiem wciąż są m. inn. dwa pomniki komunistyczne do zburzenia i dwa osiedla, których nazwy ( XXV-lecia PPR oraz Marcelego Nowotki) dawno już nie powinny gorszyć polskiej młodzieży wychwalaniem zabronionego w Konstytucji RP zbrodniczego systemu komunistycznego.
Dekomunizacja potrzebna Polsce, to przede wszystkim praca formacyjna, pozytywistyczna, z młodzieżą u podstaw. Komitety Dekomunizacyjne, które zawiążą się daj Boże w Czeladzi oraz w innych miejscach na bazie prawdy ujawnionej przez IPN, powinny pozwolić Polakom na poznanie się nawzajem w pracy społecznej i na stworzenie Ruchu Politycznego na intencję Odrodzenia Narodowego, mądrego i prawego ruchu politycznego w Polskich rękach, które nie miały i nie mają nic wspólnego ze systemem szamb połączonych po Magdalence wzajemnym oddziaływaniem na siebie, napędzaniem kasy, grawitacją, robieniem szumu medialnego.
Dlatego też podtrzymuje się opinię, że Wojewoda Sląski Tomasz Pietrzykowski (ur. w 1974 r.) nie panuje nad podległymi mu urzędnikami, którzy wyrażanymi nieroztropnie opiniami wpłynęli na odwołanie przez premiera Jarosława Kaczyńskiego burmistrza Jana Skalskiego powołanego wcześniej przez premiera na miejsce odwołanego Marka Mrozowskiego. Przeciwko przychylnemu dla Mrozowskiego orzeczeniu sądowemu z Gliwic przysługuje Radzie Miasta Czeladź niezbywalne prawo odwołania się i Przewodnicząca Rady Miasta Czeladź pani Teresa Kosmala nie może być szantażowana, ani bezkarnie zastraszana w inny sposób przez byłych komunistów w Czeladzi, których nazwiska i dane osobowe nie znalazły się jeszcze w odpowiednich dla nich katalogach Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.
W związku z nowelizacją ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu pragnę poinformować Pana, że zakres działań Instytutu uległ znacznemu poszerzeniu. Pracownicy IPN przygotowują publikację m. in. szeregu katalogów zawierających dane różnych kategorii osób występujących w aktach przejętych przez Instytut. Szczególne miejsce wśród tych katalogów należy się rejestrowi osób, wobec których zachowały się dokumenty świadczące o inwigilowaniu ich przez organy bezpieczeństwa państwa, a osoby te nie były równocześnie pracownikami lub współpracownikami tych organów Do grona tak wyróżnionych osób bez wątpienia należą Wnioskodawcy, którym Instytut Pamięci Narodowej przyznał status osoby pokrzywdzonej.
Zwracam się zatem do Pana z uprzejmą prośbą o wyrażenie zgody na umieszczenie Pana danych osobowych (imię i nazwisko, imiona rodziców, data i miejsce urodzenia) w wyżej opisanym katalogu i odesłanie załączonego oświadczenia na adres: Oddziałowe Biuro Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN w Katowicach, ul. Józefowska 102, 40-145 Katowice.
Załącznik: 1
- formularz oświadczenia
p.o. Naczelnika
Oddziałowego Biura Lustracyjnego
w Katowicach
prokurator Andrzej Majcher
Stefan Kosiewski, syn Władysława i Stefanii z domu Kobus, ur. 24.12.1953 w Czeladzi, Województwo Stalinogród
dziękuję serdecznie za Pańskie pismo z 17 maja 2007 r., w którym informuje Pan o pracach nad nowelizacją Ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego. Bardzo wiele osób jest głęboko skrzywdzonych w naszej Ojczyźnie przez komunistycznych złoczyńców. Cierpi Naród Polski, wiele Polek i Polaków czeka na to, żeby Państwo Polskie orzekło wreszcie, co jest czym. W Magdalence i przy tzw. okrągłym stole postawiono na kłamstwo, na przemilczenie strasznych faktów z nieludzkiej rzeczywistości, żeby złoczyńcy mogli wyjść na swoje.
Teraz Polacy mają nowu się dowiedzieć, że komuniści sprzedali Polskę, a srebrniki ukryli na kontach w bankach szwajcarskich. A przecież nie tam mieli swoich mocodawców i przyjaciół, nie tam czuli się najbezpieczniej, nie w tamtym kierunku jeździli na szkolenia, na których uczyli się, jak samemu zakładać banki, by obrabować Naród. Moskwa nie chce rozmawiać z Rodzinami Ofiar z Katynia, a Warszawa nie ma zrozumienia dla Rodzin Ofiar z Wujka. Przesyłam w załączeniu fotografię budynku stojącego w Katowicach przy ul. Bankowej, w którym Rzecznik Dyscyplinarny Rektora Uniwersytetu Sląskiego przesłuchiwał mnie w 1977 roku, bo zainicjowałem w Sosnowcu małą akcję protestacyjną, bez większego znaczenia, ale moje koleżanki oraz koledzy zaczęli już zbierać podpisy w naszym środowisku. Było to na papierze i na znak protestu, miało służyć Wolności Obywateli, budowaniu niezależnego środowiska, zostało przeze mnie wysłane w różne miejsca.
Powiedziałem temu człowiekowi, że nie mam złudzeń, wiadomo mi o tym, że on ma wyrzucić mnie ze studiów, bo to jest akcja represyjna Służby Bezpieczeństwa w stosunku do mojej osoby. Wtedy ten człowiek z cenzusem zapytał mnie, czy ma to zaprotokołować, co powiedziałem. Zaskoczony jego grą zapytałem: - A co pan radzi? Na to on wzruszył ramionami. Nie dostrzegłem wtedy potrzeby utrwalania przez niego prawdy w protokole mojego przesłuchania. Zrodziła się myśl, że jeśli da się spokój, to oni też dadzą, ale tak się nie ziściło.
Nie zrealizowała się też w moim przypadku wizja poetycka Czesława Miłosza, którą autorzy akedemickiego podręcznika "Zarys Poetyki" przemycili doń razem z całym analizowanym tekstem poematu zatytułowanego " Walc", wyrażona w słowach:
(...) Jest rzeka na wpół lodami przykryta I niewolnicze na brzegach pochody, Nad siną chmurę, ponad czarne wody W czerwonym słońcu, błysk bata.
Tam, w tym pochodzie, w milczącym szeregu, Patrz, to twój syn. Policzek przecięty Krwawi, on idzie, małpio uśmiechnięty, Krzycz! W niewolnictwie szczęśliwy.
Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica, Za którą się uśmiech pogodny zaczyna, I mija tak człowiek, i już zapomina, O co miał walczyć i po co (...).
Nasze protesty, potyczki w PRL-u z góry były skazane na przegraną, a jednak podejmowaliśmy je. Nie dlatego, że nie potrafiliśmy realnie określić swoich szans. Decydowaliśmy się na sprzeciw także dlatego, aby nie zapomnieć, żeby trwać. "Zeby naszym dzieciom żyło się lepiej" - jak mówił Arbuzow w "Mieście o świcie", jednoaktówce, którą wystawiałem wespół z innymi uczniami w sosnowieckiej szkole średniej. Tymczasem dzieci nasze w Katowicach zamiast rozczytywać się w "Obronie Sokratesa" dostają dzisiaj do czytania w gazecie uniwersyteckiej tego samego uniwersytetu, któy już raz okazał się obłudny i nieludzki, dyrdymałki faceta, który bierze w obronę kapusia kapuścińskiego, zamiast szczerze wyznać, dlaczego to wnioskował, żeby kapusiowi Służby Bezpieczeństwa przyznać doktorat honoris causa. Bo może trzeba by zweryfikować decyzję i uznać postlustracyjnie, że kapuś był pozbawiony honoru, niegodny miana doktora honoris causa IV RP? Wzorem uzasadnienia, z którym zwalniano dyscyplinarnie polską młodzież: "niegodny miana studenta PRL".
Przepraszam, jeżeli poszedłem gdzieś za daleko w moich pismach wysyłanych także na adres Pana Ministra. Zapewniam, że nie miałem innych intencji, niż wyrażone powyżej. Od 1982 roku przebywam w Niemczech jako azylant, oficjalnie uznany emigrant polityczny. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę należał w Polsce do grupy beneficjentów jakichkolwiek świadczeń z mocy tej, czy innej Ustawy. Zajmuję swoje miejsce po właściwej stronie, taka jest moja powinność.
JAN IWANEK: Nie zabiegał o możnych tego świata, nie zabiegał o wywiady z nimi, stronił od politycznych salonów. Interesował go nie rządzący, ale rządzony. Dlaczego Kapuściński, cóż takiego zrobił dla naszego Uniwersytetu? - pytano mnie w czasie przygotowań do nadania mu doktoratu honoris causa. Dla Uniwersytetu jako instytucji nic. Dla wielu pracowników i studentów bardzo wiele - odpowiadałem. Pisarstwo Ryszarda Kapuścińskiego tkwi w nas, w umysłach kilku już pokoleń. U wielu kształtowało: postrzeganie świata, uczyło wrażliwości na innych, myślenia w innej, globalnej przestrzeni i wybrania z różnorodności tego, co w czasach współczesnych najważniejsze. Taką umiejętność posiadło niewielu. A ponadto, dla świata Uniwersytetu, Kapuściński...
Forum dyskusyjne GU
czy ubowcy likwidują wpisy o ubowcach, czy postubowcy, neożydokomuna?
od naszego Kolegi, polskiego emigranta politycznego w Akwizgranie, Kazimierza Biskupka z Katowic, uzyskałem Pański adres internetowy i chciabym tą drogą zapytać, czy Statut kierowanego przez Pana Związku Więźniów Politycznych przewiduje możliwość przystąpienia do Związku syna więźnia politycznego w PRL-u? Wyjaśniam, że urodziłem się w Czeladzi, wtedy województwo Stalinogród, obecnie Sląskie 24 grudnia 1953 roku w rodzinie narodowości polskiej. Ojciec mój, Władysław Kosiewski urodził się 6 października 1926 roku we wsi Pełty na Kurpiach jako syn Jana i Franciszki z domu Kordek. Ojciec mój jako sierota i dziecko zatrudniony został do wykonywania niewolniczej pracy rolnej na zlecenie Arbeitsamt Ortelsburg/ Ost-Preußen (Szczytno) od wiosny 1940 r. do 1945 r. (u Bauerów: Fydrych, Motzek (Mocek?), Patz. W 1945 roku ojciec mój został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego za jakiś pistolet, który podobno u niego znaleziono. Był torturowany, a następnie skazany przez żydokomunistyczny sąd i osadzony we więzieniu.
Pisałem o tym 13.01.2006 roku w liście do premiera Kazimierza Marcinkiewicza, w którym z przykrością zauważałem, że wielkiem błędem było przekazanie w Polsce 500 milionów niemieckich marek w ręce osobników żydowskiego pochodzenia, byrozdzielali je Polakom, szczególnie poszkodowanym ofiarom prześladowań nazistowskich. Ojciec mój złożył w stosownym czasie odpowiedni wniosek w Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, są dokumenty potwierdzające tę okoliczność, a do śmierci nie został potraktowany tak jak powinien, gdyż Prezesi fundacji, której powierzono w Polsce wykonanie tego zadania, (Sułek i Paryski) wykorzystali zajmowane stanowisko do przelania z tej sumy do swoich prywatnych kieszeni, pierwszy 70 tys. złotych, drugi 100 tys. złotych. Kancelaria premiera Kazimierza Marcinkiewicza nie odpowiedziała na moje pismo, a Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich Andrzeja Zolla mataczyło w licznej korespondencji, by w końcu powiedzieć ustami referenta używającego kryptonimu czy nazwiska "Przystolik" , że każdy mój kolejny list wyrzucony zostanie do kosza. Wyjaśniem , że to Koncelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w korespondencji z 30 października 2005 roku zasugerowała mi zwrócenie się do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
Trudno jest szukać sprawiedliwości w Ojczyźnie, kiedy na posadzie wiceministra sprawiedliwości zatrudniony jest wciąż w Polsce syn żydokomunisty Romana Kryże, Kata Narodu Polskiego, sędziego Sądu Najwyższego w PRL-u. Wiceminister Andrzej Kryże nie ustosunkował się przecież jeszcze publicznie do zbrodniczej przeszłości swojego ojca, jak zrobili to w Niemczech synowie oprawców nazistowskich. Nie wyciągnął oczekiwanych przez Polaków wniosków, a premier Jarosław Kaczyński zdaje się nie korzystać z internetu, w którym jak każdy Polak mosze z łatwością odnaleźć te same nazwiska na liście Morderców Polaków, żydowskich komunistów, zwyrodniałych zbrodniarzy w aparacie represji, terroru i ludobójstwa PRL co i na liście płac najwyższych urzędów w IV Rzeczypospolitej, albo i na listach KOR-owców i współpracowników KOR-u.
A internet dzisiaj podłączony jest w każdej wiejskiej szkole i każde polskie dziecko może wpisać do wyszukiwarki hasło: polonica, mordercy Polaków. Z jednego tylko adresu internetowego wyczyta, że byli to m.in.: Oswald Sznepf - sędzia WSR Rzeszów, ppłk. Maksymilian Lityński - Lifszyc - prokurator WPR Warszawa, zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego do spraw szczególnej wagi, kpt. Florian Kirschke - sędzia WSR Lublin, gen. Henryk Toruńczyk - 1944 dowódca Brygady Wojsk Wewnętrznych, poprzedników KBW, mjr. Zbigniew Safian, ppłk. Małachowski w Biurze Studiow MON , ppłk. Eugeniusz Wyszkowski, Główny Zarząd Informacji, Adam Meller - pracownik Informacji Wojskowej, a następnie dyplomata do roku 1968, płk. Marian Cimoszewicz - Goldstein - oficer IW w Wojskowej Akademii Technicznej, i wielu, wielu innych.
Trudno jest Polakowi zapytać żyda Andrzeja Kryże, czy jego ojciec Romana Kryże nie skazał przypadkiem mojego ojca na więzienie, żeby nie być zaraz samemu posądzonym jak nie o antysemityzm to o semityzm, albo o jakiś pistolet, ubowca w rodzinie, albo o działalność z pobudek kryminalnych.
A tak właśnie zostałem potraktowany ostatnio przez Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, którego kierownik nosi takie samo nazwisko co żydokomunista ppłk. Juliusz Krupski - sędzia wojskowy, sędzia NSW i szef wydziału w NSW a także nosiła kiedyś podrzucona przez Niemców do St. Petersburga tym samym pociągiem co Lenin żydówka Nadieżda Krupska.
Mówię zaś o tym nie po to, żeby dokuczać żyjącym, czy żeby ruszać zmarłych, lecz żeby wskazać dobitnie na to, że opłacany jako specjalista w Warszawie, zatrudniony w tymże urzędzie Piotr Maksymowicz nie może bezkarnie przysyłać Polakowi do Frankfurtu nad Menem listów poleconych za potwierdzeniem odbioru, jak ostatnio list z 2 maja 2007 roku / Nr DO III/ KO817/ K-1204703/2/2007, w którym dowody na swoje matactwo Maksymowicz dowolnie wymieszał z dowodami złej woli oszusta i krętacza, a mówiąc po żydowsku i wprost - ze swoim szachrajstwem.
Piotr Maksymowicz wykorzystując zajmowane stanowisko podtrzymał w piśmie z 2 maja 2007 roku swoją własną decyzję z 6 marca 2007 o odmowie przyznania mi uprawnień kombatanckich. Decyzji odmownej jakiegokolwiek urzędu w jakiejkowlwiek sprawie obywatel nie musi wcale rozumieć; wystarczy, że ma ją zaakceptować, bo taki jest porządek tego świata rzeczy. Takie jest bezprawie w IV Rzeczypospolitej obsadzonej na najwyższych urzędach przez KOR-owców, którzy podając się za demokratów i antykomunistów, pozwalają na to, żeby rodziny ofiar górników z kopalni WUJEK, zamordowanych bestialsko na rozkaz żydokomuny, na rozkaz generałów tzw. Ludowego Wojska Polskiego i żydowskiej Służby Bezpieczeństwa, włóczone były po sądach przez 17 lat w poszukiwaniu prawa i sprawiedliwości, a kagiebowca Wojciecha Jaruzelskiego prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński nie pozbawił jeszcze stopnia generała, orderów, niesłusznie pobieranej emerytury i bezprawnie zajmowanego w Warszawie domu przy ulicy I kara , który to dom zajmuje Jaruzelski, a nie Polak Roman Przedpełski, który jest prawowitym właścicielem tego domu, a tylko musiała rodzina Przedpełskich wyemigrować z Polski do Ameryki.
W moim piśmie z 20 marca 2007 roku do Janusza Krupskiego, Kierownika Urzędu do spraw Kombatantów i osób Represjonowanych wnosiłem o odwołanie Leszka Czajkowskiego z zajmowanego stanowiska. A w swoim Oświadczeniu uzasadniłem szczegółowo powody, dla których zademonstrowana przez niego stronniczość nie pozwala mu na rozpatrywanie wniosku Polaka o uznanie za osobę represjonowaną przez żydokomunistyczny aparat terroru w PRL. Zwracając się o ponowne rozpatrzenie mojego wniosku wnosiłem uprzejmie o nie powierzanie w przyszłości tak poważnych spraw, jak utrzymywanie korespondencji z osobami represjonowanymi przez żydokomunistyczny aparat terroru w ręce osób stronniczych.
Z przykrością muszę zauważyć, że Minister Janusz Krupski otoczony jest sronniczymi osobnikami manifestującymi antypolskie zacięcie. Jeśli bowiem można jeszcze zapisać na konto typowego, niepolskiego niechlujstwa przytaczanie przez Maksymiuka, że Stefan Kosiewski "...we wniosku oraz dołączonych przez niego dokumentach wskazał, że w latach 1977-1960 (sic!) prowadził w PRL opozycyjną działalność..." (strona 2 z 3) a także nikczemną "podmiankę" imienia i nazwiska wnioskodawcy, ze Stefan Kosiewski na "Józef Romański" (Strona 2 z 3), co dla Goldberga i Rotszwanca mówi tyle, że to przecież nie ma żadnego znaczenia, co się tam wstawi w miejsce imienia i nazwiska, bo o nic i o nikogo się nie chodzi, to należy stanowczo zaprotestować przeciwko złośliwemu powtarzaniu przez robiącego za urzędnika w IV Rzeczypospolitej Maksymiuka fragmentu wyroku Sądu Rejonowego w Sosnowcu, który skazał mnie w 1978 roku za rzekome pobicie podstawionych przez Służbę Bezpieczeństwa ludzi, którym udowodniłem na rozprawie w dniu 16 marca 1978 roku, że są oficerami Służby Bezpieczeństwa i jeden z nich, Zbigniew Stupak przyznał do protokołu, że jest pracownikiem Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej.
Piotr Maksymowicz nie przytoczył w swoim uzasadnieniu wspomnianych powyżej okoliczności, o których poinformowałem w internecie 20 marca 2007 roku. Urząd do spraw Kombatantów odpowiedział mi natomiast pismem z datą 28 marca 2007 roku ( DO VII /KO423/056/49/1/07) następującymi słowami: "Pan Stefan Kosiewski Postfach 800626, 65906 Frankfurt am Main (bez: szanowny panie) W nawiązaniu do Pańskiej korespondencji nadesłanej do Urzędu w dniu 20 marca 2007 roku drogą elektroniczną...", i tym samym Urząd dał dowód, że Departament Orzecznictwa korzysta z internetu jak dzieci na Kurpiach we wiejskiej szkole w Lemanie, które piszą na swojej stronie internetowej, pełnej bogatych treści patriotycznych, że przydałby się im dobry cyfrowy aparat fotograficzny , więc przy okazji apeluje się tu do patriotyzmu urzędników ministra Giertycha, bo przecież w ministerstwach to tych różnych aparatów pełno.
ustawa jest zła i należy ją zmienić, inicjatywa winna wyjść od Prezydenta RP, który złoczyńcom komunistycznym
Piotr Maksymowicz powtórzył bezkrytycznie z aktu oskarżenia sprzed 30 lat niestworzone rzeczy, która zarzucała mi prokuratorka w PRL-u, a nie pomyślał, jakie to głupie, bezmyślne i bezczelne jest takie plucie na Polaka pod wiatr. Powiadomiłem przecież wyraźnie, i jest to napisane w wyroku, że sędzia zdjął ze mnie zarzut działania z pobudek chuligańskich. Ujął to w punkcie 1. orzeczenia na piśmie. Dlaczego Maksymowicz pomija ten zasadniczy dla orzeczenia sądu fakt i pluje się? Czy gdyby sędzia w 1978 roku, po 5 godzinach rozprawy (z przerwą na obiad), przy całym komforcie swojej pracy w PRL-u miał przed sobą inny, niż jasny, obraz pobitych po twarzy i skopanych oficerów Służby Bezpieczeństwa przez 24-letniego szczupłego poetę, studenta 4 roku Filologii Polskiej organizującego swoje środowisko w akcie solidarności ze śmiercią zabitego w Krakowie studenta Stanisława Pyjasa, to czy zdjąłby z tego człowieka zarzut chuligaństwa?
W normalnym państwie, na całym świecie, w każdym urzędzie istnieje instytucja domniemania prawdy. Zakłada się, że oświadczenie Obywatela składane w urzędzie polega na prawdzie i na tej podstawie podejmuje się decyzje korzystne dla tego obywatele i zgodne z prawem. W każdym normalnym, demokratycznym państwie świata, każdy urzędnik opłacany co miesiąc z kasy podatnika, zakłada, że Osoba, która się do niego zwraca w jakiejś sprawie, jest osobą uczciwą, normalną i jej oświadczeń urzędnik nie podważa, bo jest normalnym urzędnikiem w normalnym państwie, a nie osobą zatrudnioną do odrzucania wniosków składanych przez obywateli i do podważania według własnego widzimisię wiarygodnych oświadczeń składanych przez tych obywateli.
Piot Maksymowicz z Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych nie jest normalnym urzędnikiem, w przedstawionym rozumieniu, bo cieszy się najwyraźniej, że coś jednak w wyroku orzeczonym 30 lat temu znalazł niekorzystne dla pana Stefana Kosiewskiego, i pisze: " Sąd skazał Stefana Kosiewskiego na karę łączną 3.000 zł grzywny z zamianą w razie nieuiszczenia na karę zastępczą jednego miesiąca pozbawienia wolności, zasądził zadośćuczynienie na rzecz pokrzywdzonych oraz orzekł o kosztach".
Hola, hola! Kto był pokrzywdzony w PRL-u? Kto się zwraca z wnioskiem do urządnika Piotra Maksymowicza? O jakich nawiązkach ten człowiek mówi?
Należy przypuszczać, że tak jak nie każdy urzędnik wie, że kwitnący w tych dniach na biało holunder, czarny bez, "sambucus nigra" porastający skraje łąk, obecny w polskich ogrodach, nad oknami, płotami, przy drewnianych domach, sadzany był dla kwiatów i owoców, z których sok dobry jest..., ale i dlatego, że Germanie wierzyli, iż jest on ulubionym drzewem bogini Hola, opiekunki gospodarstwa i domu, a Polacy opowiadali, że pod tym to drzewem Matka Boża zrobiła sobie odpoczynek uciekając do Egiptu.
Stefan Kosiewski oświadcza, że odszkodowań zasądzonych 16 marca 1978 roku na rzecz rzekomych pokrzywdzonych nigdy w życiu nie spłacał z jednej, prostej przyczyny: to Pan Stefan Kosiewski był pokrzywdzony przez Służbę Bezpieczeństwa jak jego Ojciec był pokrzywdzony przez Urząd Bezpieczeństwa, a ubowcy występujący w tym pięciogodzinnym spektaklu w roli pokrzywdzonych nigdy później nie wystąpili o zapłatę zasądzonych sum. Mieli widać więcej przyzwoitości, niż tzw. urzędnicy zatrudniani w Urzędzie ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych w kierowanej przez KOR-owców IV Rzeczypospolitej.
Podpisujący się z upoważnienia Kierownika Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Piotr Maksymowicz pocza mnie, że jego decyzję odmowną mogę zaskarżyć - za jego pośrednictwem - do właściwego, miejscowego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w terminie 30 dni od dnia jej otrzymania. Jaki Sąd Wojewódzki w Polsce jest właściwy i miejscowy dla Frankfurtu nad Menem tego nie należy pozwalać ustalać bezczelnemu typowi pozbawionemu przyzwoitości, którą wykazywali się w czasach Gierka oficerowie Służby Bezpieczeństwa, a której nie ma dzisiaj szwendająca się po pijanemu w klinice okulistycznej w Katowicach jego córka, która bierze tam pieniądze nie za to, żeby leczyć swój alkoholizm, lecz żeby operować po trzeźwemu ludzi.
Dlatego też m.in. nie wspominamy tutaj nazwisk tamtych ubowców, gdyż nie chodzi o to, żeby tylko jątrzyć, ale o to, że w piśmie z 28 marca 2007 roku Naczelnik Wydziału VII Departamentu Orzecznictwa Pani Urszula Olech uprzejmie i rzeczowo wskazała, iż "analiza nadesłanego materiału dowodowego wykazała, że prześladowania, których Pan doświadczył, nie zostały zaliczone przez ustawodawcę do kategorii represji, stanowiących podstawę nabycia uprawnień kombatanckich, o których mowa w cytowanej ustawie".
Szanowna Pani Naczelnik,
ustawa jest zła i należy ją zmienić, inicjatywa w tej sprawie winna wyjść od Prezydenta Rzeczypospolitej, który też złoczyńcom komunistycznym w mundurach powinien zabronić używania miana kombatanta.
W Polsce wolnej i demokratycznej za kombatanta i ofiarę represji komunistycznych - zgodnie z tą złą ustawą - nie mogą być uważani m.in.: Janusz Krupski z Lublina, którego podobno ubecja czymś tam polała, tylko nie wnikajmy proszę, co na ten temat plecie Piotr Maksymowicz. Pomyślmy lepiej, że w Słupsku były działacz Solidarności Tadeusz Wołyniec, pobity niegdyś przez oficerów, dał się zasugerować prokuratorom z IPN, podał ubowców w IV Rzeczypospolitej do sądu i przegrał sprawę już w drugiej instancji, bo sąd orzekł, że ubowcy nie przekroczyli uprawnień.
Szanowna Pani Naczelnik,
wymagane obowiązującą ustawą oświadczenia dwóch świadków o pozostawaniu przeze mnie w PRL-u bez pracy z przyczyn politycznych składałem już w stanie wojennym dla potrzeb Terenowej Komisji Rozjemczej w Katowicach, która miała rozpatrywać mój pozew przeciwko Urzędowi Miejskiemu w Katowicach:
Dowód: Oświadczenie red. Stanisława Piskora (tygodnik „Poglądy”) Oświadczenie red. Andrzeja Babuchowskiego (tygodnik „Katolik”) Oświadczenie red. Jana Stachowskiego (Wydawnictwo „Śląsk”). http://rpo.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?155995
Dokumenty te powinny chyba być w Polsce w jakimś archiwum. Jestem urzędowo uznanym emigrantem politycznym w Niemczech. Spotykam się z wieloma ludźmi na różnych pozycjach. Patrzę udziom prosto w oczy, nie kłamę, nie mam nic do ukrycia. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że jakiś urzędnik, i to akurat z Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, może bez powodu chcieć poddawać w wątpliwość to, co mu się oświadcza po dobroci. Bardzo mi przykro, że jest Pani zmuszona współpracować z takimi ludźmi. Szczerze współczuję Pani z tego powodu.
wniosek do premiera Jarosława Kaczyńskiego o oczyszczenie Urzędu do spraw Kombatantów ze stronniczych osób.
I o ponowne zajęcie się wniesioną przeze mnie sprawą.
Prawdziwym i głębokim współczuciem łączę się z Rodzinami górników bestialsko zamordowanych 16 grudnia 1981 roku na kopalni WUJEK. 13 grudnia byłem jeszcze w Gdańsku, na ostatnim posiedzeniu Komisji Krajowej, jako dziennikarz tygodnika Solidarność Jastrzębie w Katowicach. Wracając pociągiem wysiadłem w Bytomiu, autobusem przyjechałem do Czeladzi, najpierw do księdza proboszcza , a potem do Mamy na Tuwima, która w 1978 roku zapłaciła wyrok, bo nie chciała, żeby żydokomuna zabierała choćby na miesiąc do więzienia jej syna, jak przed laty zabrała na dłużej ojca tego chłopaka, też przecież prawie dziecko, dziewiętnastoletniego Polaka dopiero co zwolnionego z niewolniczych robót w Prusach.
Nie byłem internowany, ale trzeba tutaj chyba też wspomnieć, że już 14, lub 15 grudnia przyjechał na Tuwima, do mieszkania moich Rodziców młody pracownik naszej redakcji, zatrudniony w niej w charakterze gońca, który kiedyś przyniósł też krótki tekst i został ten tekst opublikowany. Michał Szczepański przyjechał do mnie tylko jeden raz w życiu, w jednej sprawie: informował o wielkim strajku na kopalni WUJEK, przekonywał że jestem tam potrzebny. Uzasadnienie dla obecności tego młodego człowieka w mieszkaniu moich Rodziców, w którym wcześniej nigdy nie bywał, a do którego jakimś cudem trafił, połączyłem automatycznie w myślach z moim aktywnym udziałem, zaledwie przed miesiącem, w strajku gazowym w kopalni Sosnowiec. W odpowiedzi na moje pismo z dnia 29.08.2006 roku Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Pan Prof. Janusz Kurtyka poinformował mnie pismem z 22 września 2006, że Oddział IPN -KSZpNP w Katowicach wystawił Notę dotyczącą danych identyfikacyjnych informatorów Służby Bezpieczeństwa. Jednym z nich okazała się być skretarka Zarządu Regionu Sląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność, TW o pseudonimie MARTA, numer rej. 48434.
Kim był, kim jest dzisiaj Michał Szczepański? Jaką rolę miał do odegrania w moim życiu? Dlaczego nie byłem przeznaczony do internowania, chociaż działałem aktywnie wcześniej? Jakie plany miała Służba Bezpieczeństwa w stosunku do mojej osoby?
Szanowny Panie Przewodniczący,
nie chce się myśleć o zbrodniarzach, ludziach przejętych żądzą panowania nad drugimi ludźmi do tego stopnia, że gotowi są strzelać, mordować, wydawać rozkazy zabijania, prowokowania ludzi do udziału w akcjach, w których mają być zabici. Ale nie ma naszej zgody na panowanie Zła. Nie ma zgody na kompromisy z agentami złoczyńców. Repotaż "Dzień na krawędzi" o prowokacji milicji 20 października 1981 z udziałem Tadeusza Buranowskiego, z którym rozmowę przyniósł do redakcji Michał Szczepański, zakończyłem słowami:
Sadzimy krzewy, które mają chronić domy i obejścia, piszemy teksty, pogrążeni w przeszłości wybiegamy myślami w przyszłość. Ból chwyta za gardło, gorycz przepełnia usta.
Subject: wniosek do premiera Jaroslawa Kaczynskiego, na zadanie strony, Stefan Kosiewski, Frankfurt nad Menem
Niniejszym składa się wniosek do premiera Jarosława Kaczyńskiego o oczyszczenie Urzędu do spraw Kombatantów ze stronniczych osób. I o ponowne zajęcie się wniesioną przeze mnie sprawą.
DZIAŁ II
POSTĘPOWANIE
Rozdział 1
Wszczęcie postępowania
Art. 61. § 1. Postępowanie administracyjne wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu.
§ 2. Organ administracji publicznej może ze względu na szczególnie ważny interes strony wszcząć z urzędu postępowanie także w sprawie, w której przepis prawa wymaga wniosku strony. Organ obowiązany jest uzyskać na to zgodę strony w toku postępowania, a w razie nieuzyskania zgody - postępowanie umorzyć.
§ 3. Datą wszczęcia postępowania na żądanie strony jest dzień doręczenia żądania organowi administracji publicznej.
§ 4. O wszczęciu postępowania z urzędu lub na żądanie jednej ze stron należy zawiadomić wszystkie osoby będące stronami w sprawie.Art. 62. Art. 63.
§ 1. Podania (żądania, wyjaśnienia, odwołania, zażalenia) mogą być wnoszone pisemnie, telegraficznie lub za pomocą dalekopisu, telefaksu, poczty elektronicznej...W sprawach, w których prawa lub obowiązki stron wynikają z tego samego stanu faktycznego oraz z tej samej podstawy prawnej i w których właściwy jest ten sam organ administracji publicznej, można wszcząć i prowadzić jedno postępowanie dotyczące więcej niż jednej strony.
Stefan Kosiewski Postfach 800 626 65906 Frankfurt am Main Frankfurt nad Menem, 23.04.2007
Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Departament Orzecznictwa
Do-III/K0817/K-1204703/2007 (1)
Sz. Pan Piotr Maksymowicz
ul. Wspólna 2/4 00-926 Warszawa
Szanowny Panie,
pismem z 30 marca 2007 r. , znak jw. , wysłanym listem poleconym za potwierdzeniem odbioru, wezwany zostałem przez Pana do podpisania mojego wniosku z 20 marca 2007 r., który dotarł do Pana przez internet.
Wyjaśniam, że w tym samym dniu, 30 marca 2007 r. wysłałem już listem poleconym Nr RR 848 8417 4DE podpisany przeze mnie wniosek z 20.03.2007 r.
W odpowiedzi na Pana pismo z 30 marca 2007 r. przesyłam w załączeniu wydrukowany przez Pana mój wniosek, podpisany przez mnie i opatrzony pieczątką oraz podpisem i pieczątką drugiej osoby oraz organizacji, które potwierdzają zgodność mojego podpisu.
Tym samym spełnione zostały warunki formalne do rozpatrzenia mojego wniosku o ponowne rozpatrzenie mojej sprawy zgłoszonej we wniosku z 10.1.2007 r. oraz o odwołanie Leszka Czajkowskiego za stronniczość wykazaną przy podejmowaniu decyzji Nr DO II/KO703/1/2007 z 6 marca 2007.
W załączeniu przesyłam: Wezwanie na Kolegium ds. Wykroczeń w Czeladzi z 27 marca 1980 r, Wyrok orzeczony 27 marca 1980 r. przez Kolegium ds na Wykroczeń przy Naczelniku Miasta Czeladź oraz pokwitowanie stwierdzające, że jako Osoba Represjonowana w PRL za działalność opozycyjną zapłaciłem 27 marca 1980 r. orzeczoną karę 1200 złotych w kasie Urzędu Miejskiego w Czeladzi.
2007.03.22 Tylko kilka proc. Polaków uważa, że byli esbecy powinni dostawać emeryturę na dotychczasowych zasadach
2007.03.22 11:40 Z OSTATNIEJ CHWILI - Newsweek Polskanewsweek.pl
Sondaż "Newsweeka" - Obciąć esbekom emerytury
Tylko kilka proc. Polaków uważa, że byli esbecy powinni dostawać emeryturę na dotychczasowych zasadach - wynika z sondażu "Newsweeka" przeprowadzonego przez ośrodek Mareco Polska w 10 największych miastach kraju.
Czytaj więcej na
Newsweek Polska 02-672 Warszawa ul. Domaniewska 52 (Trinity Park) tel.: 022/2321062, fax.: 022/2325526 redakcja@newsweek.pl
[...] Służba Bezpieczeństwa zniszczyła moje życie i zdrowie. Nie pałam do nikogo zemstą, nie użalam się. Pragnę jedynie zauważyć, że oficerowie tej zbrodniczej organizacji oraz ich tajni i jawni współpracownicy mieli od rozmów w Magdalence i tzw. okrągłego stołu 18 lat na zdobycie miliardowych majątków i pozycji w życiu ekonomicznym w kraju i na światowych giełdach, przy których to pozycjach emerytury wynoszące po kilka tysięcy złotych oraz dodatki (za: sorty mundurowe, węgiel, trzynastkę, czternastkę i wysługę lat) są przecież tylko czymś w rodzaju kieszonkowego.
Projekt rządowej ustawy ograniczającej przywileje emerytalne byłych oficerów Służby Bezpieczeństwa do 600 złotowych emerytur w tej sytuacji jest dla mnie zupełnie niezrozumiały.
Jeżeli bowiem socjalizm demokratyczny w PRL-u był taką samą zbrodnią przeciwko ludzkości jak narodowy socjalizm w Niemczech Hitlera, to w demokratycznym państwie prawa albo należy złoczyńców jednakowo osądzić przez Trybunał taki jak Norymberga, albo gestapowcom i folksdojczom też przyznać w Polsce emerytury po 600 złotych miesięcznie [...]
tu: zażalenie na działanie Leszka Czajkowskiego, Naczelnika Wydziału II, sprzeciw w stosunku do decyzji odmownej z dnia 06 MAR. 2007 Nr DO II/K0703/K-1204703/ 1 / 2007
oraz wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy.
Kierownik Urzędu ds. Kombatanów i Osób Represjonowanych Pan Janusz Krupski
Szanowny Panie Kierowniku,
zgodnie z poleceniem otrzymanym z Kancelarii Premiera 26.11.07 wysłałem 11.01.2007 r. przesyłką poleconą nr 7111 z Urzędu Pocztowego w Tomaszowie Mazowieckim wniosek o przyznanie mi uprawnień kombatanckich.
Naczelnik Wydziału II Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Leszek Czajkowskipismem z 5 marca 2007 r. odmówił uznania mnie za osobę represjonowaną i przyznania mi uprawnień kombatanckich.
L. Czajkowski dopuścił się rzeczy niedopuszczalnych w państwie prawa, dlatego też w korespondencji internetowej z 18.03.2007 r. wystąpiłem o odwołanie Leszka Czajkowskiego z zajmowanego stanowiska a w swoim Oświadczeniu uzasadniłem szczegółowo powody, dla których zademonstrowana przez niego stronniczość nie pozwala mu na rozpatrywanie wniosku Polaka o uznanie za osobę represjonowaną przez żydokomunistyczny aparat terroru w PRL. Zwracając się niniejszym o ponowne rozpatrzenie mojego wniosku wnoszę uprzejmie o nie powierzanie w przyszłości tak poważnych spraw, jak utrzymywanie korespondencji z osobami represjonowanymi przez żydokomunistyczny aparat terroru w ręce osób stronniczych.
W załączeniu przesyłam wyrok Sądu Rejonowego w Sosnowcu z 16. 03. 1978 r. Sygn. akt III K 138/78, który w punkcie 1. orzeczenia uznaje mnie winnym naruszenia nietykalności kobiety i milicjanta, ale zdejmuje ze mnie stawiany przez prokuratora zarzut działania z pobudek chuligańskich. Sąd w Sosnowcu uznał bowiem, że działałem w PRL-u z pobudek patriotycznych i przyjął do wiadomości moje oświadczenie, że jestem ofiarą represji Służby Bezpieczeństwa za prowadzoną przeze mnie niezależną działalność opozycyjną. A występujący jako rzekoma ofiara świadek oskarżenia Zbigniew Stupak - wskazany przeze mnie na rozprawie jako oficer Służby Bezpieczeństwa - przyznał, w odpowiedzi na zapytanie sędziego, że jest i studentem i pracownikiem Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Katowicach.
Jeżeli w Sądzie Rejonowym w Sosnowcu, lub w jakimkolwiek innym miejscu znajdują się dziś akta sprawy o sygnaturze III K 138/78, to wnioskuję niniejszym za Pana pośrednictwem o przekazanie ich do Instytutu Pamięci Narodowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddział w Katowicach, żebym mógł się z nimi zapoznać jako osoba pokrzywdzona; w zał. Pismo Dyrektora Oddziału Pana Andrzeja Sikory z dn. 18. 04. 2005 r. prostujące przekłamania w zaświadczeniu wystawionym 29. 05. 2003 r.
W załączeniu przesyłam też urzędowe zaświadczenie wystawione 18. 03. 2002 r. przez Hessisches Amt für Versorgung und Soziales Frankfurt o uznaniu stopnia mojego inwalidztwa, m.in. na skutek akcji represyjnych różnych agentów i złoczyńców w stosunku do mojej osoby.
Nie zgadzam się z nadesłaną decyzją odmowną i Wnoszę jak w moim piśmie z 10. 01. 2007 o uznanie spełnienia przeze mnie warunków ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego / tekst jednolity Dz. U. z 2002 r. Nr 42 poz. 371.
Subject: Stefan Kosiewski, Frakfurt, wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy; dot.: wniosek z 10.1.07, decyzja odmowna z 6.3.07, doreczona w sobotę, 17 marca 2007 r.
Stefan Kosiewski - Frankfurt nad Menem, 18 marca 2007 r.
Oświadczenie
Nie szukałem i nie szukam zemsty, jestem katolikiem.
Naczelnik Wydziału II Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Leszek Czajkowskipismem z 5 marca 2007 r. odmówił uznania mnie za osobę represjonowaną i przyznania mi uprawnień kombatanckich.
Leszek Czajkowski dopuścił się rzeczy niedopuszczalnych w państwie prawa, dlatego niniejszym wnioskuje się o odwołanie L. Czajkowskiego ze stanowiska Naczelnika Wydziału II Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Uzasadnienie:
we wniosku z 10.01.2007, wysłanym 17.01.07 listem poleconym nr 7111 w Tomaszowie Mazowieckim napisałem wyraźnie, że w 1977 r. zostałem wyrzucony ze studiów na Uniwersytecie Sląskim za niezależną działalność opozycyjną w środowisku studenckim. W marcu zaś 1978 r. zostałem skazany przez Sąd Rejonowy w Sosnowcu w wyniku represji ze strony Służby Bezpieczeństwa.
1. L. Czajkowski nie odpowiedział na wniosek w terminie przewidzianym przez Kodeks Postępowania Administracyjnego. Nie poinformował zainteresowanej strony o zarejestrowaniu wniosku, nie podał numeru sprawy, nie poprosił o ewentualne uzupełnienie wniosku. Nie zgłosił żadnych zastrzeżeń w terminie przewidzianym przez KPA.
L. Czajkowski odpowiedział pismem z 6.3.2007 r, w którym dostarczył szeregu dowodów złej woli, niekompetencji i braku przymiotów umysłu pozwalających na zajmowanie tak odpowiedzialnego stanowiska jak Naczelnik Wydziału w Urzędzie ds. osób represjonowanych przez żydokomunistyczny aparat terroru w czasach narzuconej urzędowo pogardy do Polaka, Człowieka i Obywatela w PRL.
2. Leszek Czajkowskipomówił pana Stefana Kosiewskiego o składanie wniosku " z tytułu prowadzenia działalności opozycyjnej w środowisku studenckim w latach 1977 - 1980" i w odpowiedzi na sformułowane przez samego siebie na piśmie pomówienie stwierdził, że "okoliczność ta nie stanowi represji".
Tymczasem we wniosku z 10.1.2007 r. mowa była wyraźnie i jednoznacznie o tym, że za działalność opozycyjną w latach siedemdziesiątych pan Stefan Kosiewski wielokrotnie karany był przez Kolegia do spraw Wykroczeń i skazany został w 1978 r. wyrokiem Sądu Rejonowego. Na wniosku wskazane zostały strony internetowe, gdzie wcześniej opublikowane zostały dokumenty potwierdzające te przykre fakty w taki sam sposób jak na stronie internetowej Urzędu ds. osób represjonowanych zawieszane zostały wzory wniosków.
Leszek Czajkowski nie zadał sobie trudu, żeby kliknąć w dokument i skopiować go do akt sprawy.
3. Leszek Czajkowskipostawił zarzut braku "rekomendacji stowarzyszenia właściwego dla określonego rodzaju działalności kombatanckiej lub represji". Zła wola i brak odpowiednich przymiotów umysłu nie pozwoliły Czajkowskiemu dostrzec, że oryginał wniosku opatrzony został pieczęcią stowarzyszenia Polnischer Schulverein "Oświata" in Frankfurt am Main e.V. oraz własnoręcznym podpisem pani Barbary Jędrzejczak upoważnionej statutowo do występowania na zewnątrz w imieniu stowarzyszenia, które jest polskim stowarzyszeniem wśród ponad milionowej rzeszy Polaków w okręgu konsularnym Konsulatu Generalnego RP w Kolonii.
Wyjaśnia się, że pośród Polonii w Niemczech nie ma żadnych ZBOWiD-ów, które miałyby zrzeszać kombatantów z UB, SB , ZOMO i ROMO oraz jednoczyć ich z emigrantami politycznymi z Solidarności. Polskie Stowarzyszenie Szkolne "Oświata" działające od 15 lat we Frankfurcie nad Menem jest prawdopodobnie pierwszą polonijną organizacją w Niemczech, która jako właściwa dla miejsca przebywania wnioskodawcy i rodzaju represji udzieliła urzędowego (data, miejsce, podpis upoważnionej osoby i pieczęć na wniosku) potwierdzenia rekomendacji.
Pan Stefan Kosiewski był represjonowany, co jest rzeczą nie tylko w Czeladzi, Sosnowcu i w Katowicach (gdzie żył, studiował, działał, tworzył i pracował) powszechnie znaną i wielokrotnie publicznie dokumentowaną, posiada status pokrzywdzonego w rozumieniu art. 6 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. zaświadzony przez Instytut Pamięci Narodowej 29.05.2003 r.
4. Leszek Czajkowski poucza niewłaściwie i niestosownie w piśmie z 6.03.2007, przysłanym do Niemiec listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, "że strona niezadowolona z decyzji może się zwrócić do Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy w terminie 14 dni od dnia jej doręczenia".
Leszek Czajkowski nie rozumie najwyraźniej tego, że Obywatel w Polsce i w każdym innym państwie Unii Europejskiej zawsze może się zwrócić do każdego urzędu z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie jego sprawy.
Taka jest logika demokracji, a katolickie wychowanie zadeklarowane na początku niniejszego Oświadczenia nakazało wystąpienie - w interesie publicznym - o odwołanie Leszka Czajkowskiego z powierzonego mu wcześniej stanowiska.
- Chcemy budować IV RP, chcemy wyeliminować z naszego życia te mechanizmy, które de facto, nie dzięki przepisom, ale w praktyce w sposób niedobry, szkodliwy, patologiczny regulują nasze życie publiczne, gospodarcze, społeczne, godząc w polską demokrację, godząc w praworządność i interesy milionów Polaków. Godząc w polskie perspektywy, polską przeszłość - oświadczył dzisiaj w Warszawie 18 marca 2007 r. premier Jarosław Kaczyński podczas Konwencji programowej PiS-u
Do złych mechanizmów w życiu narodów należy m.in. obsadzanie niewłaściwych ludzi na odpowiedzialnych stanowiskach. Wnioskuję jak na wstępie
- o odwołanie Leszka Czajkowskiego ze stanowiska Naczelnika Wydziału II Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Subject: Stefan Kosiewski, Polski Osrodek Kultury, Frankfurt nad Menem: o odwolanie Leszka Czajkowskiego ze stanowiska Naczelnika Wydzialu II Urzedu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych
6.3.2007 odmawiam przyznania uprawnień kombatanckich nie biorąc pod uwagę treści wniosku z 10.1.2007
Decyzja Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z dnia 06 MAR. 2007 Nr DO II/K0703/K-1204703/ 1 / 2007 o odmowie przyznania uprawnień kombatanckich
Na podstawie art. 1-4 ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego / tekst jednolity Dz. U. z 2002 r. Nr 42 poz. 371 / odmawiam przyznania uprawnień kombatanckich
Panu Stefanowi Kosiewskiemu s. Władysława ur. 24.12.1953r. w m. Czeladź zam. 65-906 Frankfurt nad Menem NIEMCY
UZASADNIENIE
W dniu 15.01.2007r. do Urzędu ds. Komatantów i Osób Represjonowanych wpłynął wniosek Pana Stefana Kosiewskiego o przyznanie uprawnień kombatanckich z tytułu prowadzenia działalności opozycyjnej w środowisku studenckim w latach 1977-1980.
Okoliczność ta nie stanowi represji w rozumieniu art. 1-4 ustawy z dnia 24.01.1991r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego.
Stosownie do przepisów art. 22 ust. 1 cyt ustawy o spełnieniu warunków, o których mowa w art. 21, orzeka Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych lub osoby przez niego upoważnione, na podstawie udokumentowanego wniosku zainteresowanej osoby oraz rekomendacji stowarzyszenia właściwego dla określonego rodzaju działalności kombatanckiej lub represji. Takiej rekomendacji ani dowodów potwierdzających działalność kombatancką w rozumieniu art. 1-4 cyt. wyżej ustawy z dnia 24.01.199r. strona nie przedłożyła.
Z tych względów biorąc pod rozwagę wskazane wyżej okoliczności faktyczne i prawne Kierownik Urzędu wydał decyzję, jak na wstępie.
Strona niezadowolona z decyzji może zwrócić się do Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy w terminie 14 dni od dnia jej doręczenia
Z up. KIEROWNIKA URZEDU Do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Leszek Czajkowski Naczelnik Wydziału II
zgodnie z poleceniem otrzymanym z Kancelarii Premiera 26.11.07 wysłałem 11.01.2007 r. przesyłką poleconą nr 7111 z Urzędu Pocztowego w Tomaszowie Mazowieckim wniosek o przyznanie mi uprawnień kombatanckich.
Chciałby uprzejmie zapytać, czy wniosek mój dotarł do Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz czy sprawa otrzymała swój numer ewidencyjny.
Subject: Stefan Kosiewski, Frankfurt nad Menem, 22.01.2007 r. zapytanie, dot. wniosku z 10.01.2007, wysl. 17.01.07 listem pol. nr 7111 w Tomaszowie Mazowieckim
Kiedy ks. Arcybiskup Stanislaw Wielgus oglaszal sprzed oltarza swoje ustapienie jedna z kamer telewizyjnych, umieszczona pod wysokim sklepieniem Katedry sw. Jana do filmowania ujec z tzw. perspektywy ptasiej, przekazywala dostatecznie dlugo i wymownie, zwieszone miedzy szeroko rozstawionymi kolanami, male dlonie Prezydenta RP bijacego sobie brawo. Inne kamery przekazywaly Warszawie i swiatu przeblyski triumfu na twarzy blizniaka uchodzacego w powszechnej opinii za mniej rozgarnietego.
W odroznieniu bowiem od wlasnego brata, ktory z ubowcami schadzal sie zawsze sam na sam, by podpisywac w tajemnicy przed Polakami podwojnie a moze i potrojnie lojalki, kwity zapewniajacy sw. spokoj potrzebny do badan naukowych, takze w dziedzinie prawa pracy w bezprawnym PRL-u, Lech Kaczynski prowadzil tajne rozmowy z ubowcami, w Magdalence itd., z upowaznienia ustnego wystawionego blizniakom przez Lecha Walese post factum, dwadziescia lat po po herbacie, jak Kuroniowi, Michnikowi, Romaszewskiemu i dwudziestu innym smutnym braciom z towarzystwa K.S.S "K.O.R." dostepnego wylacznie dla wtajemniczanych jak Anna Walentynowicz i Andrzej Gwiazda.
Ksiadz Arcybiskup Wielgus, Metropolita Warszawski ugial sie pod ciezarem uzewnetrznionym w odzywce: "nie chce, ale musze", ktore katolikom zyjacym w Prawdzie i obdarzonym przez Pana Boga wolna wola uswiadamia tylko ogrom nedzy ludzi zniewolonych przez potege Zla.
Krzykiem i wrzaskiem mediow, ustami i piorem antypolskich i antychrzescijanskich apostolow falszywej jednosci zafundowanej Polsce przy tzw. okraglym stole przez plemie zmijowe Szatana, rozegrana zostala w atmosferze prawdziwej zydowskiej hucpy groteskowa szarza na role Prawdy w zyciu Narodu Polskiego, na idee lustracji czy tez samooczyszczenia sie Kosciola w Polsce, do czego wezwal Polakow Papiez Benedykt, a nie wzywal Jan Pawel, ktory Kosciol hierarchiczny w Polsce znal od podszewki, bo sam mianowal jesli nie wszystkich, to przeciez ta tzw. lwia wiekszosc biskupow, biorac m.in. pod uwage ich pochodzenie narodowe.
Sluzba Bezpieczenstwa pochodzila z nadania sowieckiej wladzy NKWD i KGB, miala rodowod zydokomunistyczny. Jaruzelski byl komunistycznym zloczynca, agentem Moskwy tak samo jak Kiszczak i kazdy inny general w krajach Ukladu Warszawskiego. Minister Propagandy Jaruzelskiego, Jerzy Urban odnotowal w marcu 2005 roku w tygodniku NIE, ze w styczniu 2005 roku Stefan Kosiewski powiedzial, iz Jaruzelski musi byc osadzony jako komunistyczny zloczynca przez Trybunal taki sam jak Norymberga, za zbrodnie przeciwko ludzkosci popelnione na Narodzie Polskim.
Dwa lata pozniej, w styczniu 2007 r. Federacja Stowarzyszen Weteranow Walk o Niepodleglosc RP przylaczyla sie na lamach zblizonego do Radia Maryja "Naszego Dziennika" do ogloszonego niedawno wystapienia Stowarzyszenia Wolnego Slowa o uznanie funkcjonariuszy SB za przestepcow, pozbawienie ich przywilejow i zdegradowanie do stopnia szeregowca. General, ktory podpisal sie w imieniu weteranow Walk o Niepodleglosc RP nie musial rzecz jasna wiedziec, ze Stowarzyszenie Wolnego Slowa jest dzielem korowca Miroslawa Chojeckiego. Powinien jednak przyjac do wiadomosci, ze Polacy, ktorzy slowem walcza wciaz o niepodleglosc Rzeczypospolitej, nie zycza sobie byc ustawiani w jednym szeregu z katami Narodu Polskiego. Zydokomunistycznych zloczyncow nalezy pozbawic nie tylko wszelkich przywilejow ale i praw obywatelskich, w tym prawa do stawania z Polakami w jednym szeregu. Masoneria i bezboznicy walczacy z Kosciolem Katolickim maja bowiem od bardzo dawna zagwarantowane Dekretem Papieskim wieczne potepienie.
Sluzba Bezpieczenstwa trzymala sie swoich zasad. Jedna z nich bylo nie pozyskiwanie do tajnej wspolpracy osob powszechnie uznawanych za swoich. Syna Bermana i syna Gierka nie trzeba bylo konspirowac. Dla potomkow zydokomunistycznych zloczyncow przeznaczone byly w PRL-u tak jak i w III Rzeczypospolitej miejsca na swieczniku tego swiata, na pozycjach zwolnionych przez usuniete elity Narodu Polskiego.
Po milionowych ofiarach Syberii, po Katyniu i Powstaniu Warszawskim, po ofiarach wojny toczonej po wojnie z niedobitkami elit Narodu Polskiego, po ofiarach sprowokowanych przez ubowcow zrywow narodowych z roku 1956 i z lat: 1970 i 1980, po zamordowanych i po wypedzonych z Ojczyzny, po Polakach odwaznych i madrych pozostawaly miejsca, ktore zapelniala bezwartosciowa, zaklamana i tchorzliwa czern, uprzykrzajaca zycie jak parch, uciazliwa miernota.
Jeszcze nie przebrzmialy odnotowane brawa i slaby okrzyk protestu Polakow w katedrze sw. Jana, a juz grana jest hucpa na bis w Katedrze na Wawelu i Narod Polski, zeby nie stawial pytania: przez kogo po Magdalence i tzw. okraglym stole jest grabiona, przejmowana i mnozona jego wlasnosc narodowa, zagrzewany jest przez media korowcow: Macierewicza, Michnika i Wildsztajna do rozwazania, czy biskup-kapus Dabrowski od Magdalenki i falszywego pojednania, zabity w 1991 roku w wypadku, moze byc uznany przez Papieza, na skutek jakiegos telefonu, za patrona falszywego pojednania, ktore chca sobie zafundowac na spokojna starosc autorzy zniewolenia Narodu Polskiego, generalowie stanu wojennego i falszywi kaplani, oficerowie przemian prywatyzacyjnych, tworcy antypolskiego systemu kapitalowego w Polsce.
Kazimierz Switoń, założyciel pierwszego w Polsce komitetu na rzecz Wolnych Związków Zawodowych (Katowice,1977) i Stefan Kosiewski (relegowany z Uniwersytetu Sląskiego w 1977 za protesty w środowisku studenckim Sosnowca, skazany w marcu 1978) w rozmowie z Elżbietą Sołtysek, p.o. Dyrektora Gabinetu Wojewody Sląskiego zabiegają 17.10.2006 o zadośćuczynienie moralne i polityczne dla prawdziwych uczestników walki w PRL-u o wolność i demokrację dla Polski. Aufnahme: Thomas, http://sowa.beeplog.de
Kazimierz Switoń, Elżbieta Sołtysek, Stefan Kosiewski, Barbara Jędrzejczak