Ostatnie notki
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy poza granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
Add me to your address book
Profil użytkownika Sowa Magazyn Europejski![]() Utwórz swoją wizytówkę |
wtorek, 28 października 2008
Jest śledztwo, ale Dudek z IPN-u wie, że się prawdy nie dowiemy, to po co on w tym IPN?
![]() Jest śledztwo, ale Dudek z IPN-u wie, że prawdy się nie dowiemy, wystrychnięci Do końca nigdy nie będziemy wiedzieli, kto stoi za tym zabójstwem - powiedział dr Antoni Dudek z Instytutu Pamięci Narodowej o mordzie na ks. Jerzym Popiełuszko. - To nieprawda, że nie ma śledztwa w tej sprawie. Wciąż toczy się śledztwo - powiedział dr Dudek.http://www.wykop.pl/link/106359/jest-sledztwo-ale-dudek-z-ipn-u-wie-ze-prawdy-sie-nie-dowiemy-wystrychnieci![]() Witam w dniu -08-09-200
r,Szczecin Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus'' Najszczersze życzenia przesyła z Gdańska Lech Wałęsa. Magdalenka
12:25, kulturzentrum ,
Stefan Kosiewski - Prezes IPN Pan dr hab. Janusz Kurtyka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 30 września 2008
Unabhängige politische Satire
![]()
ks. Jerzy Popiełuszko zginął po osobistejADNOTACJI JARUZELSKIEGONa jednym z dokumentów Urzędu do Spraw Wyznań widnieje osobista adnotacja Wojciecha Jaruzelskiego „ prof. Adam Łopatka, proszę wzmóc działania wobec ks.Popiełuszki”. Prokurator Andrzej Witkowski, (prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa ks.Jerzego) twierdził, że na podstawie dokumentów można stwierdzić istnienie „zażyłych, codziennych roboczych kontakt Polnische Tage in Bremen 5.-10.10.08 - Unabhängige PL-Satirepolen-sehen.de — 10. Oktober 15:30 Preisverleihung. Es spricht Andrzej Osiak, Generalkonsul der Republik Polen in Hamburg. 2008 wurde erstmals in Bremen ein Wettbewerb um die beste Examensarbeit zum Thema Polen ausgeschrieben. Die Auszeichnung dient der F örderung des wissenschaftlichen Nachwuchses und der Beschäftigung mit Polen und deutsch – polnischen Themen
piątek, 07 marca 2008
Stefan Kosiewski: Zgoda na publikację danych osobowych w Katalogu IPN
Katalog IPN Kosiewski StefanKatalog: Konsulat Generalny RP Liczba głosów: [0] Wrzucony: 27 minut temu 008 Zapytanie, Stefan Kosiewski do IPN Oddział w Katowicach: Czy dotarła do Państwa przesyłka 135445100 z 28.03.2008? 18 wrzesień 2008 07:01 ----- Original Message ----- http://www.wrzuta.pl/obraz/v8j8sicADC/katalog_ipn_kosiewski_stefan#none
http://sowamagazyn.blogspot.com/2008/03/stefan-kosiewski-zgoda-na-publikacj.html
niedziela, 24 czerwca 2007
Pomówienia i pogróżki wysłane na adres polskiego emigranta politycznego w Niemczech przez Urząd ds. Osób Represjonowanych w RP
Joseph Kardinal Ratzinger niedziela, 24 czerwca 2007 sprawy budowniczych Download this episode (17 min) Szanowny Panie Premierze, podczas wmurowania kamienia węgielnego pod kościół Opatrzności Bożej w Warszawie 30 kwietnia 1976 roku Prymas Polski Stefan kardynał Wyszyński postawił na słowa wypowiedziane przez Gamaliela, żyda zaliczanego do faryzeuszy: Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich . Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem (Dz 5, 34-42). Opatrzność Boża dawała odczuć swoją realną obecność nie tylko faryzeuszom prześladującym młody Kościół i jego Apostołów. - Nie walczcie z Bogiem, upominał ks. Prymas Wyszyński żydokomunistów. - Odstąpcie od nich. Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi to, czego domagają się, sprawa się rozpadnie, ale jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć (Ns 727). Do dwulicowych ludzi władzy w PRL-u, którzy oficjalnie nie mieli ochoty słuchać jego słów, ksiądz Prymas Stefan kardynał Wyszyński prawił niezrażony: nasza Konstytucja bardzo wyraźnie o tym mówi, że nie wolno walczyć z Bogiem, prześladować ludzi i przeszkadzać im w wypełnieniu obowiązków religijnych. Tymczasem powstrzymywanie budownictwa sakralnego w Polsce na to mniej więcej wygląda. Uświadamiał ksiądz Prymas peerelowską władzę zauważając pojednawczo: zwycięża rozsądek (...kliknij, rozwiń, czytaj dalej...) wysyłający 12. 6 2007 roku z Urzędu do Spraw Kombatantów w Warszawie bandycki list z pomówieniami i pogróżkami na prywatny adres Polaka, uznanego emigranta politycznego w Niemczech, uznanego oficjalnie i urzędowo, zgodnie z podpisaną przez Polskę Konwencją Genewską o Uchodźcach z 28. July 1951 roku, to ten sam Witold Sprydowicz, który jako Konsul Generalny RP w Montrealu (Kanada) wziął udział 2 maja 2004 roku we mszy św za Ojczyznę? Czy Witold Spirydowicz podpisjący się jako Dyrektor Departamentu Orzecznictwa Urzędu do Spraw Kombatantów to ten sam Witold Spirydowicz, który jako I sekretarz Ambasady RP w RFN odpowiedział 29. 9 1997 pismem NR. 39-97-00835 w sprawie dodatkow socjalnych wyplacanych w Niemczech polskim pracobiorcom? Bo jeśli mamy do czynienia z tą samą osobą, to należy zauważyć, że stwierdzenie dominacji tzw. Korporacji Gieremka w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, dokonane przez Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ubogaciło się o pochodną stwierdzenia na temat systemu stworzonego w Polsce dla hołoty, stwierdzenia dokonanego przez Pana Premiera. Pochodna ta wyraża się wzorem: WS (dowolny osobnik) x M (ministerstwo, urząd centralny) podzielone przez cały obszar Rzeczypospolitej Polskiej w Unii Europejskiej. Z ubolewaniem przychodzi też zauważyć, że za Hitlera nawet nie było w Niemczech takiej hołoty u władzy, żeby odważyła się ona wysyłać na teren obcych państw, z którymi Niemcy były w stanie wojny, bezczelne listy z pomówieniami i pogróżkami do obywateli, którzy w tych obcych państwach znaleźli schronienie przed hitlerowskimi prześladowaniami, uzyskali polityczny azyl. - Czy przebywając w Szwecji na emigracji politycznej Willi Brandt dostał kiedy taki list z pogróżkami od Gestapo, jaki do mnie odwaśył się przysłać żydokomunista Witold Spirydonowicz? Szanowny Panie premierze Kaczyński, żydokomunizm jest paskudną chorobą społeczną, zboczeniem o takim samym podłożu jak pedofilia, bo wciskanym dzieciom do głów od najmniejszego. Kultura prawdziwie europejska używa prawa do zwalczania objawów tej choroby, dziennikarstwo natomiast sięga do korzenia. Dziennikarz żyje z zadawania pytań: - Czy Witold Spirydowicz zatrudniony za Dyrektora w Urzędzie do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych jest uprawniony do tego, żeby ustalać dla dziennikarzy polskich żyjących na stałe poza granicami RP granice wolności słowa? Czy jest on może jakiś tajny cenzor generalny IV RP zaTRUDNIONY OFICJALNIE JAKO dyrektor dla Osób Represjonowanych? Czy może tylko wykorzystuje zasiadanie na urzędzie do stosowania represji wobec wolnego obywatela, który wolność znalazł w innym kraju, bo w jego Ojczyźnie rozpanoszyła się niemiłosiernie żydokomuna, nie przymierzając jak AIDS u Murzynów? - A co on pisze o rasach i znieważaniu na służbie? Czy żydokomunista może znieważać na służbie obywatela i dzielić ludzi na rasy? Do jakiej rasy zalicza samą siebie? Czy może do rasy panów? A do jakiej rasy zalicza obywatela? Niedorzeczność zarzutów sformułowanych w inkryminowanym tekście oraz bezwstydna gołosłowność pomówień kwalifikują autora pomówień na margines. Oświadczam, że z w żadnym stopniu nie mam nic wspólnego z absurdalnymi pomówieniami dokonanymi przez W. Spirydowicza, a zaświadcza to moje pochodzenie i cała moja droga życiowa, a nie tylko jedno zaświadczenie z IPN, które mam, ale oświadczam też, że nigdy w życiu żaden ubek jeszcze mnie nie znieważył. Do dzisiaj. Przykro mi, że nie potwierdziły się zapewnienia Ministra Janusza Krupskiego, zawarte w jego liście do mnie z 17.5.2007, że żaden z podległych mu urzędników nie jest nastawiony stronniczo wobec Polaków prowadzących w PRL działalność opozycyjną. Wnoszę o przekazanie sprawy Witolda Spirydowicza do zbadania przez odpowiednie służby Rzeczypospolitej. Zwolnienie Witolda Spirydowicza z pracy w Urzędzie do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych będzie odpowiedzią na wezwania środowisk niepodległościowych do oczyszczenie Urzędu do spraw Kombatantów ze stronniczych osób. Departament Orzecznictwa Urzędu ds. K0mbatantów i Osób Represjonowanych nie jest przecież ustanowiony w Polsce po to, żeby zastraszać wolnych obywateli poza prawnymi i geograficznymi granicami działania tego urzędu. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Tak mówi Konstytucja RP z dnia 2 kwietnia 1997 r. w art. 1 i 2. O tym, czy cudze czyny i słowa noszą znamiona przestępstwa może orzekać tylko i wyłącznie sąd wolnej Rzeczypospolitej, a nie jakiś mentalnie zboczony żydokomunista. Nie może orzekać o tym żaden urzędnik, nawet wiceminister sprawiedliwości, syn żydokomunisty Romana Kryże, Kata Narodu Polskiego, sędziego Sądu Najwyższego w PRL-u. Nowy Dyrektor Departamentu Orzecznictwa, którego nominacji niezwłocznie oczekuję, otrzyma ode mnie wniosek o zaliczenie okresu prześladowania mojej osoby w PRL-u ze względów politycznych, razem z uprzejmą prośbą o zaliczenie odcierpianych lat do okresów uwzględnianych przy ustalaniu prawa do emerytury i renty i przy obliczaniu ich wysokości ( DOVII/Ko423/056/49/1/07 Warszawa,28 marca 2007). Mówię zaś o tym (...) żeby wskazać dobitnie na to, że opłacany jako specjalista w Warszawie, zatrudniony w tymże urzędzie Piotr Maksymowicz nie może bezkarnie przysyłać Polakowi do Frankfurtu nad Menem listów poleconych za potwierdzeniem odbioru, jak ostatnio list z 2 maja 2007 roku / Nr DO III/ KO817/ K-1204703/2/2007, w którym dowody na swoje matactwo Maksymowicz dowolnie wymieszał z dowodami złej woli oszusta i krętacza, a mówiąc po żydowsku i wprost - ze swoim szachrajstwem. Wobec powyższego, jak we wniosku z Sunday, May 20, 2007 11:01 PM Niniejszym składa się wniosek do premiera Jarosława Kaczyńskiego o oczyszczenie Urzędu do spraw Kombatantów ze stronniczych osób. I o ponowne zajęcie się wniesioną przeze mnie sprawą.
21:31, kulturzentrum ,
UB-ecka mafia, komuna, krętacze, ciemne typy / nach 2001 - Verfolgung
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 czerwca 2007
wzywa się obywatela do osobistego stawiennictwa w dniu 4.12.1982 r. w lokalu KW MO w Katowicach przy ul. Lompy 19
Frankfurt am Main - Wrocław - Katowice - Kraków - Gdańsk
06:29, kulturzentrum ,
Stefan Kosiewski - dokumentacja prześladowań w PRL (sąd, kolegia, SB)
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 czerwca 2007
Stefan Kosiewski: Do Naczelnika Oddziałowego Biura Lustracyjnego w Katowicach Pana Prokuratora Andrzeja Majchera
Do Naczelnika Oddziałowego Biura Lustracyjnego w Katowicach Szanowny Panie Naczelniku, dziękuję za Pańskie pismo z 24 maja 2007 roku i zawartą w nim informację, że zakres działania Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu uległ znacznemu rozszerzeniu. Po oficjalnym rozwiązaniu komunistycznej partii PZPR Naród Polski nie doczekał się jeszcze sprawiedliwości, nie zostało nazwane Zło po imieniu; nie zostały uznane za przestępcze ani UB, ani Służba Bezpieczeństwa. ZOMO-wcy, którzy strzelali do górników na kopalniach: Wujek i Manifest Lipcowy poczytują sobie do dzisiaj te zbrodnie za zwykłe dokonania zawodowe, bo nikt im nie powiedział oficjalnie, że z zawodu czynili Zło. Nikt nie dotknął złoczyńców odebraniem prawa do orderów wciąż uznawanych w IV RP za państwowe i do wysokich emerytur otrzymywanych za to, że mordowali Polaków. Mają prawo do wysokich emerytur, orderów oraz do dobrego samopoczucia także działacze i aktywiści komunistycznej partii PZPR, bo żadna z tzw. partii demokratycznych w Polsce nie przeprowadziła jeszcze weryfikacji pod tym względem swoich członków, a kandydatów na członków nie pyta o haniebną przeszłość w organizacjach k0munistycznych. Nikt nie wypytuje kandydatów na aktywistów Platformy Obywatelskiej i PiS-u z zakresu odbytych studiów na wyższych szkołach KGB i marksizmu w Moskwie. Nikt nie sporządza w Polsce czarnych list komunistycznych złoczyńców. Dlatego bogacą się oni wciąż bez przeszkód kosztem Narodu Polskiego, jak związany ze służbami specjalnymi PRL Kazimierz Klęk, były bliski współpracownik Wojciecha Jaruzelskiego, a po roku 1989 doradca Andrzeja Olechowskiego, zasiadający we władzach polskiej spółki paliwowej Petrolot, zaopatrującej samoloty w paliwo, której to spółki udziałowcami są PKN Orlen i Polskie Linie Lotnicze LOT. Tak samo jak prezes tej spółki Jan Kujawa, który nie ukrywa swoich bliskich związków z oficerami służb specjalnych PRL. Komunistyczni złoczyńcy za swoje złe czyny wyróżnieni zostali po Magdalence i tzw. okrągłym stole zaproszeniem przez nowe władze ustanowionej po 1989 roku Rzeczypospolitej do jawnych kradzieży, zawłaszczania majątku Narodu Polskiego. Ukradli to, co chcieli, a nikt im w tym nie przeszkodził, bo Kiszczak, Jaruzelski, Rakowski, Kwaśniewski i Urban zainstalowali w Polsce mechanizmy, które do dzisiaj pilnują interesów żydokomuny, a ofiarze represji ze strony Służby Bezpieczeństwa urzędnik IV Rzeczypospolitej Maksymiuk, zatrudniony w Urzędzie ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, odmawia uznania jej za ofiarę represji, bo ustawa tego nie przewiduje. Urzędnik ma przy tym za sobą rację w postaci tzw. porządku systemowego przepitego na zgodę w Magdalence i przyklepanego przy okrągłym stole przez komunistycznych generałów oraz uznanych przez nich osób za opozycjonistów i koncesjonowanych katolików. W tej sytuacji oczywiście cieszy, że zachowały się - ujawniane na razie szczątkowo - dokumenty po byłej Służbie Bezpieczeństwa i dzięki nowelizacji ustawy o IPN będzie można sporządzić katalog osób, które nie były oficerami ani współpracownikami Służby Bezpieczeństwa, a były przez Służbę Bezpieczeństwa inwigilowane i w związku z tym IPN przyznał im status osoby pokrzywdzonej. Dzięki publicznie dostępnemu katalogowi osób pokrzywdzonych przez organa bezpieczeństwa w PRL, każdy ubowiec i każdy członek nomenklatury, która się uwłaszczyła kosztem Narodu Polskiego, będzie mógł sobie sprawdzić, czy petent, który do niego z czymkolwiek przychodzi, stał niegdyś tam, gdzie stało ZOMO, czy też stał tam, gdzie stała Służba Bezpieczeństwa. Czy może należał wtedy do ofiar komunistycznego systemu, a dzisiaj ubiega się jak ja o repatriację do Ojczyzny i o przyznanie mieszkania w Czeladzi przy ul. Szpitalnej 5, w budynku byłego szpitala psychiatrycznego remontowanego z przeznaczeniem na zwykłe mieszkania dla obywateli. Piszę o tym, bo burmistrzem w Czeladzi jest były aktywista PZPR Marek Mrozowski, od roku członek Platformy Obywatelskiej, który świadomie wywołał zamieszanie wokół swojej osoby i wciągnął w to zamieszanie premiera Jarosława Kaczyńskiego tudzież Sąd Administracyjny, z powodu jakiegoś papierka oddanego celowo o dzień za późno, żeby nie osądzać jego osoby za całokształt bezwstydnych zachowań. Publicznie znaną częścią tych niecnych zachowań jest to, że po rozwiązaniu PZPR majster budowlany w czeladzkim przesiębiorstwie Budohut, komunista Marek Mrozowski chwycił się tak samo jak Barbara Blida z graniczących z Czeladzią Siemianowic za geszefty z ludźmi dorabiającymi się na handlu węglem. Mrozowski założył w pobliżu Torunia sieć swoich własnych, prywatnych punktów sprzedaży węgla, dorobił się na tym handlu majątku, kupił kilka domów, a kiedy kopalnie upadły, bo handlarze nie płacili za węgiel, to przeszedł na państwowy garnuszek, żeby handlować jako burmistrz Czeladzi miejskimi terenami pod stacje benzynowe i supermarkiety, za niebotyczną pensję 120 tys. złotych rocznie w 30 tysięcznym miasteczku, czyli pół miliona za kadencję. Już trzecią z rzędu, bo miejscowy układ tak został przez Kolegów ułożony, że 6 czerwca 2007 roku o godzinie 10.00 ma odbyć się sesja Rady Miejskiej w Czeladzi, a z porządku obrad wycofany został przez ugrupowania opozycyjne w stosunku do burmistrza Czeladzi Marka Mrozowskiego punkt w sprawie nabycia przez tegoż burmistrza działki przy ul. Rynek w Czeladzi na własną jego korzyść oraz drugi punkt w sprawie zmiany wysokości wynagrodzenia burmistrza. W zamian za to komuniści ukrywający się w Czeladzi razem z Markiem Mrozowskim pod szyldem Platformy Obywatelskiej wycofali z porządku obrad zgłoszony kilka dni wcześniej wniosek o odwołanie Przewodniczącej Rady Miasta Czeladź pani Teresy Kosmala za to tylko, że miała odwagę spotkać się w Urzędzie Miejskim z osobą wyróżnioną przez IPN przyznaniem statusu osoby pokrzywdzonej i przewidywaną do wpisania do specjalnego katalogu osób wyróżnionych prześladowaniem przez SB. Wyjaśniam, że Pani Teresa Kosmala spotkała się ze mną, bo na nic zdało się moje pismo do Dyrektora Generalnego Slaskiego Urzedu Wojewodzkiego z 15.01.2006 i odpowiedź Dyrektora z 15 lutego 2006; każda korespondencja kierowana przeze mnie na adres czeladz@um.czeladz.pl w sprawie repatriacji do Ojczyzny mojej osoby jest przez serwer adresata najzwyczajniej odrzucana jako pospolity spam. Niniejszym wnoszę o włączenie 6 czerwca 2007 roku do porządku obrad Rady Miasta Czeladź sprawy mojej repatriacji do Ojczyzny. Zgłaszam zaś ten wniosek w piśmie kierowanym do Pana Naczelnika Oddziałowego Biura Lustracyjnego w Katowicach dlatego, że dzięki planowanemu przez Pana Katalogowi Osób Inwigilowanych przez Organa Bezpieczeństwa w PRL, będę mógł poznać nazwiska oraz imiona osób wyróżnionych przez Służbę Bezpieczeństwa zbrodniczą inwigilacją, a dzięki danym osobowych tych osób (imiona rodziców, data i miejsce urodzenia) będę jasno wiedział, kogo zaprosić do Komitetu Organizacyjnego Dekomunizacji w Czeladzi. W miasteczku tym bowiem wciąż są m. inn. dwa pomniki komunistyczne do zburzenia i dwa osiedla, których nazwy ( XXV-lecia PPR oraz Marcelego Nowotki) dawno już nie powinny gorszyć polskiej młodzieży wychwalaniem zabronionego w Konstytucji RP zbrodniczego systemu komunistycznego. Dekomunizacja potrzebna Polsce, to przede wszystkim praca formacyjna, pozytywistyczna, z młodzieżą u podstaw. Komitety Dekomunizacyjne, które zawiążą się daj Boże w Czeladzi oraz w innych miejscach na bazie prawdy ujawnionej przez IPN, powinny pozwolić Polakom na poznanie się nawzajem w pracy społecznej i na stworzenie Ruchu Politycznego na intencję Odrodzenia Narodowego, mądrego i prawego ruchu politycznego w Polskich rękach, które nie miały i nie mają nic wspólnego ze systemem szamb połączonych po Magdalence wzajemnym oddziaływaniem na siebie, napędzaniem kasy, grawitacją, robieniem szumu medialnego. Dlatego też podtrzymuje się opinię, że Wojewoda Sląski Tomasz Pietrzykowski (ur. w 1974 r.) nie panuje nad podległymi mu urzędnikami, którzy wyrażanymi nieroztropnie opiniami wpłynęli na odwołanie przez premiera Jarosława Kaczyńskiego burmistrza Jana Skalskiego powołanego wcześniej przez premiera na miejsce odwołanego Marka Mrozowskiego. Przeciwko przychylnemu dla Mrozowskiego orzeczeniu sądowemu z Gliwic przysługuje Radzie Miasta Czeladź niezbywalne prawo odwołania się i Przewodnicząca Rady Miasta Czeladź pani Teresa Kosmala nie może być szantażowana, ani bezkarnie zastraszana w inny sposób przez byłych komunistów w Czeladzi, których nazwiska i dane osobowe nie znalazły się jeszcze w odpowiednich dla nich katalogach Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Z szacunkiem. Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski
rejestr osób inwigilowanych przez SB, a osoby te nie były pracownikami, czy współpracownikami SB
Instytut Pamięci Narodowej Komisja Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Dyrektor Oddzialu w Katowicach Katowice, 24 Maj. 2007 OKa 019-93/07 WP Ka-481 Szanowny Pan Stefan Kosiewski ul. Tuwima 27/9 41-250 Czeladź W związku z nowelizacją ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu pragnę poinformować Pana, że zakres działań Instytutu uległ znacznemu poszerzeniu. Pracownicy IPN przygotowują publikację m. in. szeregu katalogów zawierających dane różnych kategorii osób występujących w aktach przejętych przez Instytut. Szczególne miejsce wśród tych katalogów należy się rejestrowi osób, wobec których zachowały się dokumenty świadczące o inwigilowaniu ich przez organy bezpieczeństwa państwa, a osoby te nie były równocześnie pracownikami lub współpracownikami tych organów Do grona tak wyróżnionych osób bez wątpienia należą Wnioskodawcy, którym Instytut Pamięci Narodowej przyznał status osoby pokrzywdzonej. Zwracam się zatem do Pana z uprzejmą prośbą o wyrażenie zgody na umieszczenie Pana danych osobowych (imię i nazwisko, imiona rodziców, data i miejsce urodzenia) w wyżej opisanym katalogu i odesłanie załączonego oświadczenia na adres: Oddziałowe Biuro Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN w Katowicach, ul. Józefowska 102, 40-145 Katowice. Załącznik: 1 - formularz oświadczenia p.o. Naczelnika Oddziałowego Biura Lustracyjnego w Katowicach prokurator Andrzej Majcher Stefan Kosiewski, syn Władysława i Stefanii z domu Kobus, ur. 24.12.1953 w Czeladzi, Województwo Stalinogród
piątek, 25 maja 2007
Szanowny Panie Ministrze,
Thursday, May 24, 2007 Stefan Kosiewski: Do Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Pana Janusza KrupskiegoDownload this episode (6 min) dziękuję serdecznie za Pańskie pismo z 17 maja 2007 r., w którym informuje Pan o pracach nad nowelizacją Ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego. Bardzo wiele osób jest głęboko skrzywdzonych w naszej Ojczyźnie przez komunistycznych złoczyńców. Cierpi Naród Polski, wiele Polek i Polaków czeka na to, żeby Państwo Polskie orzekło wreszcie, co jest czym. W Magdalence i przy tzw. okrągłym stole postawiono na kłamstwo, na przemilczenie strasznych faktów z nieludzkiej rzeczywistości, żeby złoczyńcy mogli wyjść na swoje. Download this episode / ściągnij mp3 (6 min)
11:12, kulturzentrum , nr 29 - 24.11.1981 zostać człowiekiem
Forum dyskusyjne GU
Link
03:18, kulturzentrum ,
Minister Janusz Krupski - Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
Link Dodaj komentarz » 17.5.2007 Minister ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Pan Janusz Krupski
03:16, kulturzentrum ,
Minister Janusz Krupski - Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 maja 2007
wniosek do premiera Jaroslawa Kaczynskiego, na zadanie strony, Stefan Kosiewski, Frankfurt nad Menem
Szanowny Panie Przewodniczący, od naszego Kolegi, polskiego emigranta politycznego w Akwizgranie, Kazimierza Biskupka z Katowic, uzyskałem Pański adres internetowy i chciabym tą drogą zapytać, czy Statut kierowanego przez Pana Związku Więźniów Politycznych przewiduje możliwość przystąpienia do Związku syna więźnia politycznego w PRL-u? Wyjaśniam, że urodziłem się w Czeladzi, wtedy województwo Stalinogród, obecnie Sląskie 24 grudnia 1953 roku w rodzinie narodowości polskiej. Ojciec mój, Władysław Kosiewski urodził się 6 października 1926 roku we wsi Pełty na Kurpiach jako syn Jana i Franciszki z domu Kordek. Ojciec mój jako sierota i dziecko zatrudniony został do wykonywania niewolniczej pracy rolnej na zlecenie Arbeitsamt Ortelsburg/ Ost-Preußen (Szczytno) od wiosny 1940 r. do 1945 r. (u Bauerów: Fydrych, Motzek (Mocek?), Patz. W 1945 roku ojciec mój został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego za jakiś pistolet, który podobno u niego znaleziono. Był torturowany, a następnie skazany przez żydokomunistyczny sąd i osadzony we więzieniu. Pisałem o tym 13.01.2006 roku w liście do premiera Kazimierza Marcinkiewicza, w którym z przykrością zauważałem, że wielkiem błędem było przekazanie w Polsce 500 milionów niemieckich marek w ręce osobników żydowskiego pochodzenia, by rozdzielali je Polakom, szczególnie poszkodowanym ofiarom prześladowań nazistowskich. Ojciec mój złożył w stosownym czasie odpowiedni wniosek w Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, są dokumenty potwierdzające tę okoliczność, a do śmierci nie został potraktowany tak jak powinien, gdyż Prezesi fundacji, której powierzono w Polsce wykonanie tego zadania, (Sułek i Paryski) wykorzystali zajmowane stanowisko do przelania z tej sumy do swoich prywatnych kieszeni, pierwszy 70 tys. złotych, drugi 100 tys. złotych. Kancelaria premiera Kazimierza Marcinkiewicza nie odpowiedziała na moje pismo, a Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich Andrzeja Zolla mataczyło w licznej korespondencji, by w końcu powiedzieć ustami referenta używającego kryptonimu czy nazwiska "Przystolik" , że każdy mój kolejny list wyrzucony zostanie do kosza. Wyjaśniem , że to Koncelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w korespondencji z 30 października 2005 roku zasugerowała mi zwrócenie się do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Trudno jest szukać sprawiedliwości w Ojczyźnie, kiedy na posadzie wiceministra sprawiedliwości zatrudniony jest wciąż w Polsce syn żydokomunisty Romana Kryże, Kata Narodu Polskiego, sędziego Sądu Najwyższego w PRL-u. Wiceminister Andrzej Kryże nie ustosunkował się przecież jeszcze publicznie do zbrodniczej przeszłości swojego ojca, jak zrobili to w Niemczech synowie oprawców nazistowskich. Nie wyciągnął oczekiwanych przez Polaków wniosków, a premier Jarosław Kaczyński zdaje się nie korzystać z internetu, w którym jak każdy Polak mosze z łatwością odnaleźć te same nazwiska na liście Morderców Polaków, żydowskich komunistów, zwyrodniałych zbrodniarzy w aparacie represji, terroru i ludobójstwa PRL co i na liście płac najwyższych urzędów w IV Rzeczypospolitej, albo i na listach KOR-owców i współpracowników KOR-u. A internet dzisiaj podłączony jest w każdej wiejskiej szkole i każde polskie dziecko może wpisać do wyszukiwarki hasło: polonica, mordercy Polaków. Z jednego tylko adresu internetowego wyczyta, że byli to m.in.: Oswald Sznepf - sędzia WSR Rzeszów, ppłk. Maksymilian Lityński - Lifszyc - prokurator WPR Warszawa, zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego do spraw szczególnej wagi, kpt. Florian Kirschke - sędzia WSR Lublin, gen. Henryk Toruńczyk - 1944 dowódca Brygady Wojsk Wewnętrznych, poprzedników KBW, mjr. Zbigniew Safian, ppłk. Małachowski w Biurze Studiow MON , ppłk. Eugeniusz Wyszkowski, Główny Zarząd Informacji, Adam Meller - pracownik Informacji Wojskowej, a następnie dyplomata do roku 1968, płk. Marian Cimoszewicz - Goldstein - oficer IW w Wojskowej Akademii Technicznej, i wielu, wielu innych. Trudno jest Polakowi zapytać żyda Andrzeja Kryże, czy jego ojciec Romana Kryże nie skazał przypadkiem mojego ojca na więzienie, żeby nie być zaraz samemu posądzonym jak nie o antysemityzm to o semityzm, albo o jakiś pistolet, ubowca w rodzinie, albo o działalność z pobudek kryminalnych. A tak właśnie zostałem potraktowany ostatnio przez Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, którego kierownik nosi takie samo nazwisko co żydokomunista ppłk. Juliusz Krupski - sędzia wojskowy, sędzia NSW i szef wydziału w NSW a także nosiła kiedyś podrzucona przez Niemców do St. Petersburga tym samym pociągiem co Lenin żydówka Nadieżda Krupska. Mówię zaś o tym nie po to, żeby dokuczać żyjącym, czy żeby ruszać zmarłych, lecz żeby wskazać dobitnie na to, że opłacany jako specjalista w Warszawie, zatrudniony w tymże urzędzie Piotr Maksymowicz nie może bezkarnie przysyłać Polakowi do Frankfurtu nad Menem listów poleconych za potwierdzeniem odbioru, jak ostatnio list z 2 maja 2007 roku / Nr DO III/ KO817/ K-1204703/2/2007, w którym dowody na swoje matactwo Maksymowicz dowolnie wymieszał z dowodami złej woli oszusta i krętacza, a mówiąc po żydowsku i wprost - ze swoim szachrajstwem. Piotr Maksymowicz wykorzystując zajmowane stanowisko podtrzymał w piśmie z 2 maja 2007 roku swoją własną decyzję z 6 marca 2007 o odmowie przyznania mi uprawnień kombatanckich. Decyzji odmownej jakiegokolwiek urzędu w jakiejkowlwiek sprawie obywatel nie musi wcale rozumieć; wystarczy, że ma ją zaakceptować, bo taki jest porządek tego świata rzeczy. Takie jest bezprawie w IV Rzeczypospolitej obsadzonej na najwyższych urzędach przez KOR-owców, którzy podając się za demokratów i antykomunistów, pozwalają na to, żeby rodziny ofiar górników z kopalni WUJEK, zamordowanych bestialsko na rozkaz żydokomuny, na rozkaz generałów tzw. Ludowego Wojska Polskiego i żydowskiej Służby Bezpieczeństwa, włóczone były po sądach przez 17 lat w poszukiwaniu prawa i sprawiedliwości, a kagiebowca Wojciecha Jaruzelskiego prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński nie pozbawił jeszcze stopnia generała, orderów, niesłusznie pobieranej emerytury i bezprawnie zajmowanego w Warszawie domu przy ulicy I kara , który to dom zajmuje Jaruzelski, a nie Polak Roman Przedpełski, który jest prawowitym właścicielem tego domu, a tylko musiała rodzina Przedpełskich wyemigrować z Polski do Ameryki. W moim piśmie z 20 marca 2007 roku do Janusza Krupskiego, Kierownika Urzędu do spraw Kombatantów i osób Represjonowanych wnosiłem o odwołanie Leszka Czajkowskiego z zajmowanego stanowiska. A w swoim Oświadczeniu uzasadniłem szczegółowo powody, dla których zademonstrowana przez niego stronniczość nie pozwala mu na rozpatrywanie wniosku Polaka o uznanie za osobę represjonowaną przez żydokomunistyczny aparat terroru w PRL. Zwracając się o ponowne rozpatrzenie mojego wniosku wnosiłem uprzejmie o nie powierzanie w przyszłości tak poważnych spraw, jak utrzymywanie korespondencji z osobami represjonowanymi przez żydokomunistyczny aparat terroru w ręce osób stronniczych. Z przykrością muszę zauważyć, że Minister Janusz Krupski otoczony jest sronniczymi osobnikami manifestującymi antypolskie zacięcie. Jeśli bowiem można jeszcze zapisać na konto typowego, niepolskiego niechlujstwa przytaczanie przez Maksymiuka, że Stefan Kosiewski "...we wniosku oraz dołączonych przez niego dokumentach wskazał, że w latach 1977-1960 (sic!) prowadził w PRL opozycyjną działalność..." (strona 2 z 3) a także nikczemną "podmiankę" imienia i nazwiska wnioskodawcy, ze Stefan Kosiewski na "Józef Romański" (Strona 2 z 3), co dla Goldberga i Rotszwanca mówi tyle, że to przecież nie ma żadnego znaczenia, co się tam wstawi w miejsce imienia i nazwiska, bo o nic i o nikogo się nie chodzi, to należy stanowczo zaprotestować przeciwko złośliwemu powtarzaniu przez robiącego za urzędnika w IV Rzeczypospolitej Maksymiuka fragmentu wyroku Sądu Rejonowego w Sosnowcu, który skazał mnie w 1978 roku za rzekome pobicie podstawionych przez Służbę Bezpieczeństwa ludzi, którym udowodniłem na rozprawie w dniu 16 marca 1978 roku, że są oficerami Służby Bezpieczeństwa i jeden z nich, Zbigniew Stupak przyznał do protokołu, że jest pracownikiem Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej. Piotr Maksymowicz nie przytoczył w swoim uzasadnieniu wspomnianych powyżej okoliczności, o których poinformowałem w internecie 20 marca 2007 roku. Urząd do spraw Kombatantów odpowiedział mi natomiast pismem z datą 28 marca 2007 roku ( DO VII /KO423/056/49/1/07) następującymi słowami: "Pan Stefan Kosiewski Postfach 800626, 65906 Frankfurt am Main (bez: szanowny panie) W nawiązaniu do Pańskiej korespondencji nadesłanej do Urzędu w dniu 20 marca 2007 roku drogą elektroniczną...", i tym samym Urząd dał dowód, że Departament Orzecznictwa korzysta z internetu jak dzieci na Kurpiach we wiejskiej szkole w Lemanie, które piszą na swojej stronie internetowej, pełnej bogatych treści patriotycznych, że przydałby się im dobry cyfrowy aparat fotograficzny , więc przy okazji apeluje się tu do patriotyzmu urzędników ministra Giertycha, bo przecież w ministerstwach to tych różnych aparatów pełno.
23:19, kulturzentrum ,
Minister Janusz Krupski - Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
Link Dodaj komentarz » ustawa jest zła i należy ją zmienić, inicjatywa winna wyjść od Prezydenta RP, który złoczyńcom komunistycznym
Piotr Maksymowicz powtórzył bezkrytycznie z aktu oskarżenia sprzed 30 lat niestworzone rzeczy, która zarzucała mi prokuratorka w PRL-u, a nie pomyślał, jakie to głupie, bezmyślne i bezczelne jest takie plucie na Polaka pod wiatr. Powiadomiłem przecież wyraźnie, i jest to napisane w wyroku, że sędzia zdjął ze mnie zarzut działania z pobudek chuligańskich. Ujął to w punkcie 1. orzeczenia na piśmie. Dlaczego Maksymowicz pomija ten zasadniczy dla orzeczenia sądu fakt i pluje się? Czy gdyby sędzia w 1978 roku, po 5 godzinach rozprawy (z przerwą na obiad), przy całym komforcie swojej pracy w PRL-u miał przed sobą inny, niż jasny, obraz pobitych po twarzy i skopanych oficerów Służby Bezpieczeństwa przez 24-letniego szczupłego poetę, studenta 4 roku Filologii Polskiej organizującego swoje środowisko w akcie solidarności ze śmiercią zabitego w Krakowie studenta Stanisława Pyjasa, to czy zdjąłby z tego człowieka zarzut chuligaństwa? W normalnym państwie, na całym świecie, w każdym urzędzie istnieje instytucja domniemania prawdy. Zakłada się, że oświadczenie Obywatela składane w urzędzie polega na prawdzie i na tej podstawie podejmuje się decyzje korzystne dla tego obywatele i zgodne z prawem. W każdym normalnym, demokratycznym państwie świata, każdy urzędnik opłacany co miesiąc z kasy podatnika, zakłada, że Osoba, która się do niego zwraca w jakiejś sprawie, jest osobą uczciwą, normalną i jej oświadczeń urzędnik nie podważa, bo jest normalnym urzędnikiem w normalnym państwie, a nie osobą zatrudnioną do odrzucania wniosków składanych przez obywateli i do podważania według własnego widzimisię wiarygodnych oświadczeń składanych przez tych obywateli. Piot Maksymowicz z Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych nie jest normalnym urzędnikiem, w przedstawionym rozumieniu, bo cieszy się najwyraźniej, że coś jednak w wyroku orzeczonym 30 lat temu znalazł niekorzystne dla pana Stefana Kosiewskiego, i pisze: " Sąd skazał Stefana Kosiewskiego na karę łączną 3.000 zł grzywny z zamianą w razie nieuiszczenia na karę zastępczą jednego miesiąca pozbawienia wolności, zasądził zadośćuczynienie na rzecz pokrzywdzonych oraz orzekł o kosztach". Hola, hola! Kto był pokrzywdzony w PRL-u? Kto się zwraca z wnioskiem do urządnika Piotra Maksymowicza? O jakich nawiązkach ten człowiek mówi? Należy przypuszczać, że tak jak nie każdy urzędnik wie, że kwitnący w tych dniach na biało holunder, czarny bez, "sambucus nigra" porastający skraje łąk, obecny w polskich ogrodach, nad oknami, płotami, przy drewnianych domach, sadzany był dla kwiatów i owoców, z których sok dobry jest..., ale i dlatego, że Germanie wierzyli, iż jest on ulubionym drzewem bogini Hola, opiekunki gospodarstwa i domu, a Polacy opowiadali, że pod tym to drzewem Matka Boża zrobiła sobie odpoczynek uciekając do Egiptu. Stefan Kosiewski oświadcza, że odszkodowań zasądzonych 16 marca 1978 roku na rzecz rzekomych pokrzywdzonych nigdy w życiu nie spłacał z jednej, prostej przyczyny: to Pan Stefan Kosiewski był pokrzywdzony przez Służbę Bezpieczeństwa jak jego Ojciec był pokrzywdzony przez Urząd Bezpieczeństwa, a ubowcy występujący w tym pięciogodzinnym spektaklu w roli pokrzywdzonych nigdy później nie wystąpili o zapłatę zasądzonych sum. Mieli widać więcej przyzwoitości, niż tzw. urzędnicy zatrudniani w Urzędzie ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych w kierowanej przez KOR-owców IV Rzeczypospolitej. Podpisujący się z upoważnienia Kierownika Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Piotr Maksymowicz pocza mnie, że jego decyzję odmowną mogę zaskarżyć - za jego pośrednictwem - do właściwego, miejscowego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w terminie 30 dni od dnia jej otrzymania. Jaki Sąd Wojewódzki w Polsce jest właściwy i miejscowy dla Frankfurtu nad Menem tego nie należy pozwalać ustalać bezczelnemu typowi pozbawionemu przyzwoitości, którą wykazywali się w czasach Gierka oficerowie Służby Bezpieczeństwa, a której nie ma dzisiaj szwendająca się po pijanemu w klinice okulistycznej w Katowicach jego córka, która bierze tam pieniądze nie za to, żeby leczyć swój alkoholizm, lecz żeby operować po trzeźwemu ludzi. Dlatego też m.in. nie wspominamy tutaj nazwisk tamtych ubowców, gdyż nie chodzi o to, żeby tylko jątrzyć, ale o to, że w piśmie z 28 marca 2007 roku Naczelnik Wydziału VII Departamentu Orzecznictwa Pani Urszula Olech uprzejmie i rzeczowo wskazała, iż "analiza nadesłanego materiału dowodowego wykazała, że prześladowania, których Pan doświadczył, nie zostały zaliczone przez ustawodawcę do kategorii represji, stanowiących podstawę nabycia uprawnień kombatanckich, o których mowa w cytowanej ustawie". Szanowna Pani Naczelnik, ustawa jest zła i należy ją zmienić, inicjatywa w tej sprawie winna wyjść od Prezydenta Rzeczypospolitej, który też złoczyńcom komunistycznym w mundurach powinien zabronić używania miana kombatanta. W Polsce wolnej i demokratycznej za kombatanta i ofiarę represji komunistycznych - zgodnie z tą złą ustawą - nie mogą być uważani m.in.: Janusz Krupski z Lublina, którego podobno ubecja czymś tam polała, tylko nie wnikajmy proszę, co na ten temat plecie Piotr Maksymowicz. Pomyślmy lepiej, że w Słupsku były działacz Solidarności Tadeusz Wołyniec, pobity niegdyś przez oficerów, dał się zasugerować prokuratorom z IPN, podał ubowców w IV Rzeczypospolitej do sądu i przegrał sprawę już w drugiej instancji, bo sąd orzekł, że ubowcy nie przekroczyli uprawnień. Szanowna Pani Naczelnik, wymagane obowiązującą ustawą oświadczenia dwóch świadków o pozostawaniu przeze mnie w PRL-u bez pracy z przyczyn politycznych składałem już w stanie wojennym dla potrzeb Terenowej Komisji Rozjemczej w Katowicach, która miała rozpatrywać mój pozew przeciwko Urzędowi Miejskiemu w Katowicach: Dowód: Oświadczenie red. Stanisława Piskora (tygodnik „Poglądy”) Oświadczenie red. Andrzeja Babuchowskiego (tygodnik „Katolik”) Oświadczenie red. Jana Stachowskiego (Wydawnictwo „Śląsk”). http://rpo.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?155995 Dokumenty te powinny chyba być w Polsce w jakimś archiwum. Jestem urzędowo uznanym emigrantem politycznym w Niemczech. Spotykam się z wieloma ludźmi na różnych pozycjach. Patrzę udziom prosto w oczy, nie kłamę, nie mam nic do ukrycia. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że jakiś urzędnik, i to akurat z Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, może bez powodu chcieć poddawać w wątpliwość to, co mu się oświadcza po dobroci. Bardzo mi przykro, że jest Pani zmuszona współpracować z takimi ludźmi. Szczerze współczuję Pani z tego powodu.
23:18, kulturzentrum ,
Minister Janusz Krupski - Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
Link Dodaj komentarz » wniosek do premiera Jarosława Kaczyńskiego o oczyszczenie Urzędu do spraw Kombatantów ze stronniczych osób.
I o ponowne zajęcie się wniesioną przeze mnie sprawą. Prawdziwym i głębokim współczuciem łączę się z Rodzinami górników bestialsko zamordowanych 16 grudnia 1981 roku na kopalni WUJEK. 13 grudnia byłem jeszcze w Gdańsku, na ostatnim posiedzeniu Komisji Krajowej, jako dziennikarz tygodnika Solidarność Jastrzębie w Katowicach. Wracając pociągiem wysiadłem w Bytomiu, autobusem przyjechałem do Czeladzi, najpierw do księdza proboszcza , a potem do Mamy na Tuwima, która w 1978 roku zapłaciła wyrok, bo nie chciała, żeby żydokomuna zabierała choćby na miesiąc do więzienia jej syna, jak przed laty zabrała na dłużej ojca tego chłopaka, też przecież prawie dziecko, dziewiętnastoletniego Polaka dopiero co zwolnionego z niewolniczych robót w Prusach. Nie byłem internowany, ale trzeba tutaj chyba też wspomnieć, że już 14, lub 15 grudnia przyjechał na Tuwima, do mieszkania moich Rodziców młody pracownik naszej redakcji, zatrudniony w niej w charakterze gońca, który kiedyś przyniósł też krótki tekst i został ten tekst opublikowany. Michał Szczepański przyjechał do mnie tylko jeden raz w życiu, w jednej sprawie: informował o wielkim strajku na kopalni WUJEK, przekonywał że jestem tam potrzebny. Uzasadnienie dla obecności tego młodego człowieka w mieszkaniu moich Rodziców, w którym wcześniej nigdy nie bywał, a do którego jakimś cudem trafił, połączyłem automatycznie w myślach z moim aktywnym udziałem, zaledwie przed miesiącem, w strajku gazowym w kopalni Sosnowiec. W odpowiedzi na moje pismo z dnia 29.08.2006 roku Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Pan Prof. Janusz Kurtyka poinformował mnie pismem z 22 września 2006, że Oddział IPN -KSZpNP w Katowicach wystawił Notę dotyczącą danych identyfikacyjnych informatorów Służby Bezpieczeństwa. Jednym z nich okazała się być skretarka Zarządu Regionu Sląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność, TW o pseudonimie MARTA, numer rej. 48434. Kim był, kim jest dzisiaj Michał Szczepański? Jaką rolę miał do odegrania w moim życiu? Dlaczego nie byłem przeznaczony do internowania, chociaż działałem aktywnie wcześniej? Jakie plany miała Służba Bezpieczeństwa w stosunku do mojej osoby? Szanowny Panie Przewodniczący, nie chce się myśleć o zbrodniarzach, ludziach przejętych żądzą panowania nad drugimi ludźmi do tego stopnia, że gotowi są strzelać, mordować, wydawać rozkazy zabijania, prowokowania ludzi do udziału w akcjach, w których mają być zabici. Ale nie ma naszej zgody na panowanie Zła. Nie ma zgody na kompromisy z agentami złoczyńców. Repotaż "Dzień na krawędzi" o prowokacji milicji 20 października 1981 z udziałem Tadeusza Buranowskiego, z którym rozmowę przyniósł do redakcji Michał Szczepański, zakończyłem słowami: Sadzimy krzewy, które mają chronić domy i obejścia, piszemy teksty, pogrążeni w przeszłości wybiegamy myślami w przyszłość. Ból chwyta za gardło, gorycz przepełnia usta. Pozdrawiam jak najlepiej naszych Bliskich. Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski ----- Original Message ----- From: Polnisches Kulturzentrum Sent: Sunday, May 20, 2007 11:01 PM Subject: wniosek do premiera Jaroslawa Kaczynskiego, na zadanie strony, Stefan Kosiewski, Frankfurt nad Menem Niniejszym składa się wniosek do premiera Jarosława Kaczyńskiego o oczyszczenie Urzędu do spraw Kombatantów ze stronniczych osób. I o ponowne zajęcie się wniesioną przeze mnie sprawą. DZIAŁ II POSTĘPOWANIE Rozdział 1 Wszczęcie postępowania Art. 61. § 1. Postępowanie administracyjne wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu. § 2. Organ administracji publicznej może ze względu na szczególnie ważny interes strony wszcząć z urzędu postępowanie także w sprawie, w której przepis prawa wymaga wniosku strony. Organ obowiązany jest uzyskać na to zgodę strony w toku postępowania, a w razie nieuzyskania zgody - postępowanie umorzyć. § 3. Datą wszczęcia postępowania na żądanie strony jest dzień doręczenia żądania organowi administracji publicznej. § 4. O wszczęciu postępowania z urzędu lub na żądanie jednej ze stron należy zawiadomić wszystkie osoby będące stronami w sprawie.Art. 62. Art. 63. § 1. Podania (żądania, wyjaśnienia, odwołania, zażalenia) mogą być wnoszone pisemnie, telegraficznie lub za pomocą dalekopisu, telefaksu, poczty elektronicznej...W sprawach, w których prawa lub obowiązki stron wynikają z tego samego stanu faktycznego oraz z tej samej podstawy prawnej i w których właściwy jest ten sam organ administracji publicznej, można wszcząć i prowadzić jedno postępowanie dotyczące więcej niż jednej strony.
23:12, kulturzentrum ,
Minister Janusz Krupski - Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
Link Dodaj komentarz » wniosek strony o ponowne rozpatrzenie sprawy ne zasługuje na uwzględnienie - z up. Kierownika Urzędu ds. Osób Represjonowanych
22:34, kulturzentrum ,
Minister Janusz Krupski - Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 kwietnia 2007
jako Osoba Represjonowana za działalność opozycyjną zapłaciłem 27 marca 1980 r. karę 1200 zł. w kasie Miejskiej w Czeladzi
Stefan Kosiewski, Czeladź 1980 Download this episode/ ściągnij (2.21 MB) Stefan Kosiewski Urząd do Spraw Kombatantów Do-III/K0817/K-1204703/2007 (1) Sz. Pan Piotr Maksymowicz ul. Wspólna 2/4 Szanowny Panie, pismem z 30 marca 2007 r. , znak jw. , wysłanym listem poleconym za potwierdzeniem odbioru, wezwany zostałem przez Pana do podpisania mojego wniosku z 20 marca 2007 r., który dotarł do Pana przez internet. Wyjaśniam, że w tym samym dniu, 30 marca 2007 r. wysłałem już listem poleconym Nr RR 848 8417 4DE podpisany przeze mnie wniosek z 20.03.2007 r. W odpowiedzi na Pana pismo z 30 marca 2007 r. przesyłam w załączeniu wydrukowany przez Pana mój wniosek, podpisany przez mnie i opatrzony pieczątką oraz podpisem i pieczątką drugiej osoby oraz organizacji, które potwierdzają zgodność mojego podpisu. Tym samym spełnione zostały warunki formalne do rozpatrzenia mojego wniosku o ponowne rozpatrzenie mojej sprawy zgłoszonej we wniosku z 10.1.2007 r. oraz o odwołanie Leszka Czajkowskiego za stronniczość wykazaną przy podejmowaniu decyzji Nr DO II/KO703/1/2007 z 6 marca 2007. W załączeniu przesyłam: Wezwanie na Kolegium ds. Wykroczeń w Czeladzi z 27 marca 1980 r, Wyrok orzeczony 27 marca 1980 r. przez Kolegium ds na Wykroczeń przy Naczelniku Miasta Czeladź oraz pokwitowanie stwierdzające, że jako Osoba Represjonowana w PRL za działalność opozycyjną zapłaciłem 27 marca 1980 r. orzeczoną karę 1200 złotych w kasie Urzędu Miejskiego w Czeladzi. Z wyrazami szacunku Stefan Kosiewski http://sowa.mypodcast.com/200704_archive.html | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
http://www.bloglines.com/blog/sowa?id=39
kliknij w fotografię, żeby powiększyć
Kiedy ks. Arcybiskup Stanislaw Wielgus oglaszal sprzed oltarza swoje ustapienie jedna z kamer telewizyjnych, umieszczona pod wysokim sklepieniem Katedry sw. Jana do filmowania ujec z tzw. perspektywy ptasiej, przekazywala dostatecznie dlugo i wymownie, zwieszone miedzy szeroko rozstawionymi kolanami, male dlonie Prezydenta RP bijacego sobie brawo. Inne kamery przekazywaly Warszawie i swiatu przeblyski triumfu na twarzy blizniaka uchodzacego w powszechnej opinii za mniej rozgarnietego.
W odroznieniu bowiem od wlasnego brata, ktory z ubowcami schadzal sie zawsze sam na sam, by podpisywac w tajemnicy przed Polakami podwojnie a moze i potrojnie lojalki, kwity zapewniajacy sw. spokoj potrzebny do badan naukowych, takze w dziedzinie prawa pracy w bezprawnym PRL-u, Lech Kaczynski prowadzil tajne rozmowy z ubowcami, w Magdalence itd., z upowaznienia ustnego wystawionego blizniakom przez Lecha Walese post factum, dwadziescia lat po po herbacie, jak Kuroniowi, Michnikowi, Romaszewskiemu i dwudziestu innym smutnym braciom z towarzystwa K.S.S "K.O.R." dostepnego wylacznie dla wtajemniczanych jak Anna Walentynowicz i Andrzej Gwiazda.
Ksiadz Arcybiskup Wielgus, Metropolita Warszawski ugial sie pod ciezarem uzewnetrznionym w odzywce: "nie chce, ale musze", ktore katolikom zyjacym w Prawdzie i obdarzonym przez Pana Boga wolna wola uswiadamia tylko ogrom nedzy ludzi zniewolonych przez potege Zla.
Krzykiem i wrzaskiem mediow, ustami i piorem antypolskich i antychrzescijanskich apostolow falszywej jednosci zafundowanej Polsce przy tzw. okraglym stole przez plemie zmijowe Szatana, rozegrana zostala w atmosferze prawdziwej zydowskiej hucpy groteskowa szarza na role Prawdy w zyciu Narodu Polskiego, na idee lustracji czy tez samooczyszczenia sie Kosciola w Polsce, do czego wezwal Polakow Papiez Benedykt, a nie wzywal Jan Pawel, ktory Kosciol hierarchiczny w Polsce znal od podszewki, bo sam mianowal jesli nie wszystkich, to przeciez ta tzw. lwia wiekszosc biskupow, biorac m.in. pod uwage ich pochodzenie narodowe.
Sluzba Bezpieczenstwa pochodzila z nadania sowieckiej wladzy NKWD i KGB, miala rodowod zydokomunistyczny. Jaruzelski byl komunistycznym zloczynca, agentem Moskwy tak samo jak Kiszczak i kazdy inny general w krajach Ukladu Warszawskiego. Minister Propagandy Jaruzelskiego, Jerzy Urban odnotowal w marcu 2005 roku w tygodniku NIE, ze w styczniu 2005 roku Stefan Kosiewski powiedzial, iz Jaruzelski musi byc osadzony jako komunistyczny zloczynca przez Trybunal taki sam jak Norymberga, za zbrodnie przeciwko ludzkosci popelnione na Narodzie Polskim.
Dwa lata pozniej, w styczniu 2007 r. Federacja Stowarzyszen Weteranow Walk o Niepodleglosc RP przylaczyla sie na lamach zblizonego do Radia Maryja "Naszego Dziennika" do ogloszonego niedawno wystapienia Stowarzyszenia Wolnego Slowa o uznanie funkcjonariuszy SB za przestepcow, pozbawienie ich przywilejow i zdegradowanie do stopnia szeregowca. General, ktory podpisal sie w imieniu weteranow Walk o Niepodleglosc RP nie musial rzecz jasna wiedziec, ze Stowarzyszenie Wolnego Slowa jest dzielem korowca Miroslawa Chojeckiego. Powinien jednak przyjac do wiadomosci, ze Polacy, ktorzy slowem walcza wciaz o niepodleglosc Rzeczypospolitej, nie zycza sobie byc ustawiani w jednym szeregu z katami Narodu Polskiego. Zydokomunistycznych zloczyncow nalezy pozbawic nie tylko wszelkich przywilejow ale i praw obywatelskich, w tym prawa do stawania z Polakami w jednym szeregu. Masoneria i bezboznicy walczacy z Kosciolem Katolickim maja bowiem od bardzo dawna zagwarantowane Dekretem Papieskim wieczne potepienie.
Sluzba Bezpieczenstwa trzymala sie swoich zasad. Jedna z nich bylo nie pozyskiwanie do tajnej wspolpracy osob powszechnie uznawanych za swoich. Syna Bermana i syna Gierka nie trzeba bylo konspirowac. Dla potomkow zydokomunistycznych zloczyncow przeznaczone byly w PRL-u tak jak i w III Rzeczypospolitej miejsca na swieczniku tego swiata, na pozycjach zwolnionych przez usuniete elity Narodu Polskiego.
Po milionowych ofiarach Syberii, po Katyniu i Powstaniu Warszawskim, po ofiarach wojny toczonej po wojnie z niedobitkami elit Narodu Polskiego, po ofiarach sprowokowanych przez ubowcow zrywow narodowych z roku 1956 i z lat: 1970 i 1980, po zamordowanych i po wypedzonych z Ojczyzny, po Polakach odwaznych i madrych pozostawaly miejsca, ktore zapelniala bezwartosciowa, zaklamana i tchorzliwa czern, uprzykrzajaca zycie jak parch, uciazliwa miernota.
Jeszcze nie przebrzmialy odnotowane brawa i slaby okrzyk protestu Polakow w katedrze sw. Jana, a juz grana jest hucpa na bis w Katedrze na Wawelu i Narod Polski, zeby nie stawial pytania: przez kogo po Magdalence i tzw. okraglym stole jest grabiona, przejmowana i mnozona jego wlasnosc narodowa, zagrzewany jest przez media korowcow: Macierewicza, Michnika i Wildsztajna do rozwazania, czy biskup-kapus Dabrowski od Magdalenki i falszywego pojednania, zabity w 1991 roku w wypadku, moze byc uznany przez Papieza, na skutek jakiegos telefonu, za patrona falszywego pojednania, ktore chca sobie zafundowac na spokojna starosc autorzy zniewolenia Narodu Polskiego, generalowie stanu wojennego i falszywi kaplani, oficerowie przemian prywatyzacyjnych, tworcy antypolskiego systemu kapitalowego w Polsce.
Stefan Kosiewski
8 stycznia 2007
http://sowa.mypodcast.com/200701_archive.html
http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/901
http://mysowa.blog.de/2008/06/13/stefan-kosiewski-katedra-na-wawelu-na-bi-4309983
O zadośćuczynienie moralne i polityczne dla prawdziwych uczestników walki w PRL-u o wolność i demokrację dla Polski. Katowice, 17.10.2006.
Kazimierz Switoń, założyciel pierwszego w Polsce komitetu na rzecz Wolnych Związków Zawodowych (Katowice,1977) i Stefan Kosiewski (relegowany z Uniwersytetu Sląskiego w 1977 za protesty w środowisku studenckim Sosnowca, skazany w marcu 1978) w rozmowie z Elżbietą Sołtysek, p.o. Dyrektora Gabinetu Wojewody Sląskiego zabiegają 17.10.2006 o zadośćuczynienie moralne i polityczne dla prawdziwych uczestników walki w PRL-u o wolność i demokrację dla Polski. Aufnahme: Thomas, http://sowa.beeplog.de
Kazimierz Switoń, Elżbieta Sołtysek, Stefan Kosiewski, Barbara Jędrzejczak
Prezes Instytutu Pamięci Narodowej
Komisji Scigania Zbrodni przeciwko
Narodowi Polskiemu
dr hab. Janusz Kurtyka
SP 5531-122(5)106
Warszawa, dn. 22 września 2006 r.
Pan Stefan Kosiewski
Postfach 800626
65906 Frankfurt Am Main
Szanowny Panie,
w odpowiedzi na Pańskie pismo z dnia 29.08.2006 r. uprzejmie wyjaśniam, że realizacja Pańskiego wniosku z dnia 4.01.2005 r. o podanie nazwisk i dalszych danych osobowych funkcjonariuszy, pracowników i współpracowników oraz innych osób została zakończona w kwietniu 2005 r. wystawieniem przez Oddział IPN -KSZpNP w Katowicach noty zawierającej dane osobowe informatorów.
Oddziałowe Biuro Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN przygotowało również kopie dotyczących Pana akt, o których wydanie również Pan wnioskował.
Pragnę ponadto wyjaśnić, że -zgodnie z obowiązującą procedurą administracyjną wydawania kopii- odbiór ww. dokumentacji wnioskodawca powinien poświadczyć własnoręcznym podpisem na protokole wydania noty lub protokole wydania kopii dokumentów, stąd skierowana do Pana przez pracowników OBUiAD w Katowicach podczas Pańskiej wizyty w dniu 7.04.2005 r. prośba o parafowanie protokołów.
Informuję również, iż może Pan ustanowić pełnomocnika do realizacji przysługujących Panu praw wynikających z ustawy z dnia 19 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz.U. 1008, nr. 133, poz. 1016 z późn. zm.).
Jeżeli ze względu na stałe miejsce zamieszkania poza granicami Polski lub inne ważkie powody, nie może Pan osobiście odebrać wspomnianej powyżej dokumentacji, proponuję, aby skorzystał Pan ze wskazanej powyżej możliwości prawnej.
Wymienione na wstępie materiały może Pan lub Pański Pełnomocnik odebrać w czytelni OBUiAD w Katowicach pod adresem: ul. Józefowska 104, w terminie od poniedziałku do piątku w godzinach od 8 do 16.
Z poważaniem
Prezes Instytutu Pamięci Narodowej
dr hab. Janusz Kurtyka
Program obchodów PIĄTEK, 22 września 11:00 Złożenie kwiatów na grobach członków KOR w Milanówku i Laskach (wyjazd sprzed Domu Dziennikarza ul. Foksal 3/5, *) 15:00 Otwarcie wystawy poświęconej zmarłym członkom KOR, Senat RP, (*) 15:30 – 17:00 Złożenie kwiatów na grobach członków KOR na warszawskich cmentarzach (wyjazd sprzed Sejmu RP, *) 17:30 Msza Św. w intencji zmarłych członków KOR w kościele Św. Marcina, ul. Piwna, Stare Miasto SOBOTA, 23 września 11:00 Otwarcie wystawy „KOR – komitet ruchu społecznego” na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego, ul. Krakowskie Przedmieście 26/28 11:30 – 17:45 Konferencja „Działania KOR 1976 – 1980”, Uniwersytet Warszawski NIEDZIELA, 24 września 9:00 – 19:00 Konferencja „Działania KOR 1976 – 1980”, Uniwersytet Warszawski 13:00 Odsłonięcie kamienia pamięci Jacka Kuronia w Parku im. St. Żeromskiego, pl. Wilsona * Prosimy o uprzednie zgłoszenie udziału w Biurze Organizacyjnym.
Byli wśród nas ludzie różnych pokoleń, tradycji, orientacji ideowych. Łączyła nas troska o wszystkich skrzywdzonych i bitych. Pragnęliśmy dawać temu świadectwo - bez względu na zagrożenie osobiste, bez względu na polityczną taktykę, bez względu na to, kim jest prześladowany. Kierowaliśmy się przekonaniem, że przestrzeganie praw człowieka i obywatela jest warunkiem pokoju między ludźmi i narodami; przekonaniem, że „nie może być sprawiedliwej Europy bez niepodległej Polski na jej mapie”.
Służyliśmy sprawie wolności Polski i wolności Polaków w Polsce, tak jak mogliśmy i umieli, jak dyktowało nam sumienie i obywatelskie rozeznanie sytuacji. Mieliśmy przed oczyma ideał Polski, która szczyciła się niegdyś tolerancją i wolnością; Polski, która umiała być wspólną ojczyzną Polaków, Białorusinów, Litwinów, Ukraińców, Żydów, ojczyzną wszystkich swych obywateli - bez względu na ich język, wyznanie, pochodzenie narodowościowe.
Nie do nas należy ocena naszej pracy. My chcielibyśmy, aby stanowiła ona wkład do wielkiego narodowego dzieła: tworzenia niepodległej, sprawiedliwej, demokratycznej Polski.
(Fragment oświadczenia z dnia 23 września 1981 r. w związku z zakończeniem działalności Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR’’, odczytanego przez prof. Edwarda Lipińskiego na I Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ „Solidarność” w sali „Olivii” w Gdańsku)