Stefan KOSIEWSKI - Polnisches Kulturzentrum e.V. - Frankfurt am Main
www.flickr.com
stefan_kosiewski przedszkole oddali na burdel photoset stefan_kosiewski przedszkole oddali na burdel photoset
Add me to your address book Profil użytkownika Sowa Magazyn Europejski
Profil użytkownika Sowa Magazyn Europejski
Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu
Pomówienia i pogróżki wysłane na adres polskiego emigranta politycznego w Niemczech przez Urząd ds. Osób Represjonowanych w RP

Joseph Kardinal Ratzinger
niedziela, 24 czerwca 2007
sprawy budowniczych

 

Download this episode (17 min)

                                                        wysłuchaj
Szanowny Panie Premierze,
  
podczas wmurowania kamienia węgielnego pod kościół Opatrzności Bożej w Warszawie 30 kwietnia 1976 roku Prymas Polski Stefan kardynał Wyszyński postawił na słowa wypowiedziane przez Gamaliela, żyda zaliczanego do faryzeuszy: Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich . Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem (Dz 5, 34-42).
 
Opatrzność Boża dawała odczuć swoją realną obecność nie tylko faryzeuszom prześladującym młody Kościół i jego Apostołów. - Nie walczcie z Bogiem, upominał ks. Prymas Wyszyński żydokomunistów.
- Odstąpcie od nich. Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi to, czego domagają się, sprawa się rozpadnie, ale jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć (Ns 727).
 
Do dwulicowych ludzi władzy w PRL-u, którzy oficjalnie nie mieli ochoty słuchać jego słów, ksiądz Prymas Stefan kardynał Wyszyński prawił niezrażony:  nasza Konstytucja bardzo wyraźnie o tym mówi, że nie wolno walczyć z Bogiem, prześladować ludzi i przeszkadzać im w wypełnieniu obowiązków religijnych. Tymczasem powstrzymywanie budownictwa sakralnego w Polsce na to mniej więcej wygląda. Uświadamiał ksiądz Prymas peerelowską władzę zauważając pojednawczo: zwycięża rozsądek (...kliknij,
rozwiń, czytaj dalej...)
wysyłający 12. 6 2007 roku z Urzędu do Spraw Kombatantów w Warszawie bandycki list z pomówieniami i pogróżkami na prywatny adres Polaka, uznanego emigranta politycznego w Niemczech, uznanego oficjalnie i urzędowo, zgodnie z podpisaną przez Polskę Konwencją Genewską o Uchodźcach z 28. July 1951 roku, to ten sam  Witold Sprydowicz, który jako Konsul Generalny RP w Montrealu (Kanada) wziął udział 2 maja 2004  roku we mszy św za Ojczyznę?
 
Czy Witold Spirydowicz  podpisjący się jako Dyrektor Departamentu Orzecznictwa Urzędu do Spraw Kombatantów  to ten sam Witold Spirydowicz, który jako I sekretarz Ambasady RP w RFN odpowiedział  29. 9 1997 pismem NR. 39-97-00835 w sprawie  dodatkow  socjalnych wyplacanych w Niemczech polskim pracobiorcom?
 
Bo jeśli mamy do czynienia z tą samą osobą, to należy zauważyć, że stwierdzenie dominacji tzw. Korporacji Gieremka w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, dokonane przez Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego,  ubogaciło się o pochodną stwierdzenia na temat systemu stworzonego w Polsce  dla hołoty, stwierdzenia dokonanego przez Pana Premiera.  Pochodna ta wyraża się wzorem: WS (dowolny osobnik) x M (ministerstwo, urząd centralny) podzielone przez cały obszar Rzeczypospolitej Polskiej w Unii Europejskiej. 
 
Z ubolewaniem przychodzi też zauważyć, że za Hitlera nawet nie było w Niemczech takiej hołoty u władzy, żeby odważyła się ona wysyłać na teren obcych państw, z którymi Niemcy były w stanie wojny, bezczelne listy z pomówieniami i pogróżkami do obywateli, którzy w tych obcych państwach znaleźli schronienie przed hitlerowskimi prześladowaniami, uzyskali polityczny azyl.
 
- Czy przebywając w Szwecji na emigracji politycznej Willi Brandt dostał kiedy taki list z pogróżkami od Gestapo, jaki do mnie odwaśył się przysłać żydokomunista Witold Spirydonowicz?
 
Szanowny Panie premierze Kaczyński,
 
żydokomunizm jest paskudną chorobą społeczną, zboczeniem o takim samym podłożu jak pedofilia, bo wciskanym dzieciom do głów od najmniejszego. Kultura prawdziwie europejska używa prawa do zwalczania objawów tej choroby, dziennikarstwo natomiast sięga do korzenia.  Dziennikarz żyje z zadawania pytań:
 
- Czy Witold Spirydowicz zatrudniony za Dyrektora w Urzędzie do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych jest uprawniony do tego, żeby ustalać dla dziennikarzy polskich żyjących na stałe poza granicami RP granice wolności słowa? Czy jest on może jakiś tajny cenzor generalny IV RP zaTRUDNIONY OFICJALNIE JAKO dyrektor  dla Osób Represjonowanych? Czy może tylko wykorzystuje zasiadanie na urzędzie do stosowania represji wobec wolnego obywatela, który wolność znalazł w innym kraju, bo w jego Ojczyźnie rozpanoszyła się niemiłosiernie żydokomuna, nie przymierzając jak AIDS u Murzynów?
 
- A co on pisze o rasach i znieważaniu na służbie? Czy żydokomunista może znieważać na służbie obywatela  i dzielić ludzi na rasy? Do jakiej rasy zalicza samą siebie? Czy może do rasy panów? A do jakiej rasy zalicza obywatela? Niedorzeczność zarzutów sformułowanych w inkryminowanym tekście oraz bezwstydna gołosłowność pomówień kwalifikują autora pomówień na margines. 
Oświadczam, że z w żadnym stopniu nie mam nic wspólnego z absurdalnymi pomówieniami dokonanymi przez W. Spirydowicza, a zaświadcza to moje pochodzenie i cała moja droga życiowa, a nie tylko jedno zaświadczenie z IPN, które mam, ale oświadczam też, że nigdy w życiu żaden ubek jeszcze mnie nie znieważył. Do dzisiaj.
 
Przykro mi, że nie potwierdziły się zapewnienia Ministra Janusza Krupskiego, zawarte w jego liście do mnie z 17.5.2007, że żaden z podległych mu urzędników nie jest nastawiony stronniczo wobec Polaków prowadzących w PRL działalność opozycyjną.
 
Wnoszę o przekazanie sprawy Witolda Spirydowicza do zbadania przez odpowiednie służby Rzeczypospolitej.  Zwolnienie Witolda Spirydowicza z pracy w Urzędzie do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych będzie odpowiedzią na wezwania środowisk niepodległościowych do oczyszczenie Urzędu do spraw Kombatantów ze stronniczych osób.
 
Departament Orzecznictwa Urzędu ds. K0mbatantów i Osób Represjonowanych nie jest przecież ustanowiony w Polsce po to, żeby zastraszać wolnych obywateli poza prawnymi i geograficznymi granicami działania tego urzędu. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Tak mówi Konstytucja RP z dnia 2 kwietnia 1997 r. w art. 1 i 2. 
O tym, czy cudze czyny i słowa noszą znamiona przestępstwa może orzekać tylko i wyłącznie sąd wolnej Rzeczypospolitej, a nie jakiś mentalnie zboczony żydokomunista.  Nie może orzekać o tym żaden urzędnik, nawet wiceminister sprawiedliwości,  syn żydokomunisty Romana Kryże, Kata Narodu Polskiego,  sędziego Sądu Najwyższego w PRL-u.
 
Nowy Dyrektor Departamentu Orzecznictwa, którego nominacji niezwłocznie oczekuję, otrzyma ode mnie wniosek o zaliczenie okresu prześladowania mojej osoby w PRL-u ze względów politycznych, razem z uprzejmą prośbą o zaliczenie odcierpianych lat do okresów uwzględnianych przy ustalaniu prawa do emerytury i renty i przy obliczaniu ich wysokości ( DOVII/Ko423/056/49/1/07 Warszawa,28 marca 2007).  
 
Mówię zaś o tym (...) żeby wskazać dobitnie na to, że opłacany jako specjalista w Warszawie, zatrudniony w tymże urzędzie Piotr Maksymowicz nie może bezkarnie przysyłać Polakowi do Frankfurtu nad Menem listów poleconych za potwierdzeniem odbioru, jak ostatnio list z 2 maja 2007 roku / Nr DO III/ KO817/ K-1204703/2/2007, w którym dowody na swoje matactwo Maksymowicz dowolnie wymieszał z dowodami złej woli oszusta i krętacza, a mówiąc po żydowsku i wprost - ze swoim szachrajstwem.
 
Wobec powyższego,
 
jak we wniosku z Sunday, May 20, 2007 11:01 PM  Niniejszym składa się wniosek do premiera Jarosława Kaczyńskiego o oczyszczenie Urzędu do spraw Kombatantów ze stronniczych osób. I o ponowne zajęcie się wniesioną przeze mnie sprawą.
niedziela, 24 czerwca 2007, kulturzentrum